czwartek, 24 marca 2016

O historii fotelików

Gdzieś pomiędzy śniadaniem a montowaniem fotelików w waszych autach, udało mi się przetrząsnąć Archiwa Watykańskie, Bibliotekę Oxfordu i Komnatę Tajemnic z Hogwartu. A wszystko to, by cofnać się setki lat wstecz i odkryćco nasi pradziadowie sądzili na temat bezpieczeństwa swoich dzieci w aucie.


W 1907 niejaki Henry Ford z USA uruchomił pierwszą seryjną produkcję samochodów. Rozpoczął się złoty wiek motoryzacji- z linii produkcyjnej zjechał zwiastun nowych, lepszych czasów.


Henry Ford na pożyczonym od córki rowerze jedzie otwierać pierwszą fabrykę samochodów


Jednak historia fotelików samochodowych nie zaczyna się w 1907roku. Nie zaczyna się też w latach 30 kiedy to pierwsze fotelikopodobne cudo zostaje wypuszczone na rynek.

Jak dla mnie, zaczyna się ona w 1687 roku, kiedy niejaki sir Izaak Newton, obserwując swoją siostrzenicę rozbijającą się rowerem o drzewo, formuuje trzy zasady dynamiki. Zasady stojące u podstaw całej wiedzy o bezpiecznym wożeniu dzieci. Odkrył on, między innymi, że zatrzymanie rowerka na korzeniu nie powoduje automatycznego zatrzymania siostrzenicy, powoduje za to guza na głowie.

-A kto powiedział, że RWFy są bezpieczniejsze?
-Izaak Newton, i co mi zrobisz?

Serio, postawiłbym mu piwo, gdyby nie fakt, że matka ziemia wchłoneła go setki lat temu.

Skaczemy do lat trzydziestych XX wieku. Ciężko wyśledzić konkretnie, który twór był tym pierwszym, ale uznać można, że pierwsze foteliki pojawiły się, kiedy pewien amerykański geniusz wziął stare gatki swojej żony, rozpiął pomiędzy metalową ramą i odpalił marketing:



Jak widzicie, pierwsze trony powstawały nie po to, aby dziecko w jakikolwiek sposób ochronić. Miały raczej za zadanie trzymanie dziecka w jednym miejscu, gdyż poważnym problemem ówczesnej motoryzacji były uślinione tapicerki i obgryzione wajchy zmiany biegów.

Kolejne lata przyniosły następne, coraz bardziej rozbudowane wariacje tego konceptu.
Tutaj fotelik z niezależnym centrum sterowania:




W latach czterdziestych wyszły nawet urządzenia dwa-w-jednym, po wypadku wystarczyło zamknąć wieczko i zwołać żałobników:


Pierwszy poważny przełom przyszedł w roku 1955, kiedy to Roger Grisswold ubiegł szwedów i opatentował pierwszy trzy-punktowy pas samochodowy. Trzy lata później Volvo miało już na biurku ulepszoną wersję, którą bez wielkich zmian możemy zaobserwować dziś w każdym aucie. Tymczasem szwedzki SAAB wypuścił model GT 750- pierwszy samochód z pasami samochodowymi w standardzie. Dość szybko reszta producentów poszła za jego przykładem, i nagle pasy bezpieczeństwa przestały być opcją a zaczęły być czymś oczywistym.

Lata sześćdziesiąte to już grube poruszenie w tym temacie. W 1960 roku profesor Bertil Aldman pochyla się nad tematem przewożenia dzieci tyłem do kierunku jazdy i znajduje go wartym zbadania.


Dalej już z górki. Aldman obserwuje start amerykańskiej rakiety Gemini i zauważa, jak astronauci wgniatani są w swoje fotele i choć oczy wyłażą im z orbit to nic poważniejszego się nie dzieje. Postanawia przenieść tę ideę do dziecięcego fotelika.

TAK.
TWÓJ RWF TO TECHNOLOGIA NASA.

W 1963 roku konstruuje fotelik obrócony tyłem do kierunku jazdy, z kolei rok wcześniej brytyjczyk Jean Ames projektuje swojego RWFa z 3-punktową uprzężą dla dziecka. Do dziś trwają przepychanki kto był pierwszy, jednak faktem pozostaje, że w momencie kiedy ludzkość zaczęła poważnie myśleć o bezpieczeństwie dzieci w aucie, naturalną koleją rzeczy było odwrócenie fotelików tyłem do kierynku jazdy. Nie udało mi się dotrzeć do żadnego zdjęcia fotelika Pana Amesa, prawdopodobnie wszystkie zostały spalone przez Jedyną-Prawdziwą-Firmę-Fotelikową. Sami wybierzcie którą.

No dobra, a co słychać w Ameryce? W 1962 roku Leonard Rivkin pokazał pierwszy fotelik, który korzysta w pasów samochodowych.

Z kolei pewnego słonecznego poranka roku 1968 główny projektant firmy Ford siedział ponuro na łózku dręczony ostrym kacem. Jako żywo w pamięci miał wczorajszą rozmowę z przełożonym. Szwedzi mają RWFy, mówił. Potrzebujemy czegoś lepszego, krzyczał, a jego głos niósł się echem po całym firmowym biurowcu.

Ten człowiek, nazwijmy go Smith, nie był w ciemię bity, więc wiedział, że nic lepszego już nie da się wymyślić. Nagle jego wzrok padł na fotel fińśki stojący w rogu sypialni.

Ha!-pomyślał-nigdy więcej pytań o pozycję do spania!

Zakasał rękawy, poszedł po piłę do drewna i już dwa dni później zaprezentował szefowi zupełnie nową jakość w temacie wożenia dzieci w aucie- fotelik Tot-Guard.

Szwedzi zaklaskali zdawkowo, wzruszyli ramionami i zabrali się za udoskonalanie swoich RWFów.

W 1971 roku w USA pojawiły się pierwsze przepisy standaryzujące foteliki- każdy z nich musiał korzystać z pasa samochowego i posiadać wewnętrzną uprząż dla dziecka. Nadal jednak nikt nie wymagał żadnych testów.

W 1975 nienajki Thomas Turbell, szwed oczywiście, wybrał się na targi bezpieczeństwa do Genewy, gdzie przedstawił wyniki badań dobitnie ukazujących potężne korzyści płynące z jazdy tyłem. Napotkał jedynie podniesione brwi i teksty o chorobie lokomocyjnej. Wkurzony wrócił do Szwecji i przekonał polityków, żeby nie byli tacy głupi jak europejczycy z kontynentu. Nie byli i jeszcze w tym samym roku do życia powołany został T-standard , protoplasta Plus Testu.
Tak, tak- 8 lat przed powstaniem ECE R 44 (1983r.) szwedzi testowali foteliki mierząc przeciażenia na szyi dziecka.

W 1983r powstaje europejska homologacja (nacisk na szyję nie mierzony po dziś dzień) a razem z nią foteliki z grubsza przypominające te dzisiejsze.

W latach 90-tych powstaje Isofix (LATCH, CanFix za oceanem) a już w 1997roku Europa ma pierwszy fotelik wykorzystujący ten system, stworzony przez Britax-Roemer i Volkswagena.

A co słychać nowego dzisiaj? RWF nadal nikt nie pobił ale wciaż pojawiają się produkty celujące w jak najwygodniejsze i najbezpieczniejsze wożenie dzieciaków, takie jak Multimac:


Czy kamizelki ratunkowe od płetwonurków:


Na koniec ciekawostka: Dopiero we wrześniu 2014 roku rząd Australijski zalegalizował sprzedaż na tym najmniejszym kontynencie fotelików z isofixem. Mają chłopaki refleks :)

Pozdrowienia z deszczowej Łodzi!


Łodzi Kapitan

5 komentarzy:

  1. Urządzenie dwa w jednym wygrało hahahahahahaa, no nie mogę :)
    a tak serio - świetny post.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co z półko?

    OdpowiedzUsuń
  3. "Twój rwf to technologia NASA".... :D padłam i ogarnąć się nie mogę :P
    Ps.tekst-mistrz, jak zawsze ;)
    Naadja

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisałbyś coś więcej Kapitanie Łodzi o tym Multimac-u - znam kilka osób które by kupiły coś takiego po przymiarce a w Polsce nie ma nikogo kto to sprowadza - rozeznaj temat i napisz coś więcej. Historia Multimaca pokazuje, że nikt w to nie wierzył a jednak było to strzałem w dziesiątke i sprzedają tego mnóstwo na cały świat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisałbyś coś więcej Kapitanie Łodzi o tym Multimac-u - znam kilka osób które by kupiły coś takiego po przymiarce a w Polsce nie ma nikogo kto to sprowadza - rozeznaj temat i napisz coś więcej. Historia Multimaca pokazuje, że nikt w to nie wierzył a jednak było to strzałem w dziesiątke i sprzedają tego mnóstwo na cały świat.

    OdpowiedzUsuń