Zebrałem się. Fotele z poduchami przeżywają swoje 5 minut a nikt nie pyta: gdzie sprawiedliwość, gdzie milicja?! Źle to wygląda, ślepa wiara w gwiazdki po raz kolejny zrobiła przykrego psikusa rodzicom. Kolorowe prospekty kiddy guardian pro i cybex pallas nie mówią prawdy. Mówią pół prawdy, a pół prawdy to już całe kłamstwo. Oba fotele cudownie wypadają w testach. O to co mówią reklamówki:
A o to jak fotel faktycznie się zachowuje podczas zderzenia:
W technikum krawieckim miałem semestr fizyki, więc wiem czemu jabłko spada z drzewa i bardzo się dziwiłem jakim cudem te fotele otrzymują osiem gwiazdek w testach. Poszukałem, poczytałem, nawet słownik odkurzyłem bo w naszym pięknym kraju ni słowa na ten temat. Na początek skąd te fantastyczne wyniki.
A o to jak fotel faktycznie się zachowuje podczas zderzenia:
W technikum krawieckim miałem semestr fizyki, więc wiem czemu jabłko spada z drzewa i bardzo się dziwiłem jakim cudem te fotele otrzymują osiem gwiazdek w testach. Poszukałem, poczytałem, nawet słownik odkurzyłem bo w naszym pięknym kraju ni słowa na ten temat. Na początek skąd te fantastyczne wyniki.
Z prostego zabiegu. W teście ADAC badane jest przeciążenie działające na szyję. Obie firmy chwalą się znacznie obniżonymi siłami działającymi na szyję dziecka i tak w rzeczywistości jest (co prawda według mojej wiedzy są to dalej siły na granicy złamania kręgosłupa). I brawo, mamy fantastyczny wynik za zderzenie czołowe. Ale pytanie: gdzie się podziała reszta sił? Pytacie jaka reszta sił? Tych których nie ma na szyi dziecka. Fizyka jest prosta, siły nie znikają tak sobie. W przypadku ADAC i poduszkowców część sił nie jest po prostu mierzona. A szkoda bo tutaj leży rozwiązanie zagadki cudownej poduszki. Dziecko z ogromną siłą uderza brzuchem w poduszkę, której to siły ADAC nie bierze pod uwagę bo w fotelikach z pasami pięciopunktowymi pod uwagę brać nie musiał i tak już zostało. Szkoda, świat się zmienia i te wyniki to kolejna niezdarność ADACa. Z jednej strony plecy dziecka są wciskane w poduszkę, z drugiej poduszka jest trzymana przez pasy bezpieczeństwa. A po między tymi dwiema siłami jest wątroba, śledziona i żołądek waszego dziecka. Przykro pisać. Przy filmie z testu zderzeniowego zwróćcie uwagę na to, jak z jaką siłą przesuwają się plecy fotelika i wgniatają brzuch dziecka w poduszkę. Jaka szkoda, że u rodzaju ludzkiego żebra nie idą aż do miednicy, może wtedy poduszka miałaby sens. Albo i też nie, bo złamane żebro przy takim nacisku również może zdobić niezły bałagan z narządami wewnętrznymi. Obrazowo i brutalnie? No cóż, czasami inaczej się nie da.
Mało? To lecimy dalej, zderzeniem bocznym tera. Nie chce mi się sprawdzać dokładnie, ale z tego co pamiętam to juno fix za to zderzenie otarł się o ideał. Coś w granicy 0,7 punktu. Jak dla mnie rewelacja. Czyżby? Jednak nie. Badanie zderzenia polega na usadowieniu manekina w idealnej pozycji i sprawdzeniu co się z nim stanie jak w boczne drzwi zastuka inne autko. W takim razie posadźcie dziecko w tej pozycji idealnej i pojedźcie z Rzeszowa do Mielna. Dziecko zasnęło? No to trzymajcie kciuki żeby głowę trzymało na zagłówku, bo jeśli walnie się na poduszkę - co przy niczym nie trzymanych ramionach jest bardzo możliwe - to już jest "out of position" czyli w strefie nie chronionej.Wtedy 0,7 punktu pozostaje cudownym wynikiem osiągalnym jedynie w sterylnym laboratorium z nieruchomymi manekinami a nie z żywymi dziećmi które w aucie robią wszystko.
Otwórzcie oczy drodzy rodzice, zacznijcie myśleć. Gwiazdki? Dobrze, że są. Ale litości, gwiazdki to nie wszystko. Jest jeszcze logika. Przy okazji stąd też nazwa tego bloga: osiem gwiazdek, w zasadzie prześmiewająca ślepą wiarę w ten wynalazek naszych czasów.











