osiemgwiazdek.pl

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 15-36. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 15-36. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2013

Brak prowadnic w 15-36

W światku fotelikowym była mała burza na ten temat. Rozbiegło się o fotel BeSafe iZi Up, a dotyczy również fotela Maxi Cosi Rodi Fix i brak prowadnic pasa biodrowego, czyli podłokietników. 

(Przy okazji wrzuta: drogie Maxi Cosi, tego zagłówka w oparciu kanapy być nie powinno. He he he)



Teza, że pas biodrowy w foteliku 15-36 musi układać się płasko na udach i tylko dołożenie prowadnic w postaci podłokietników temu służy jest mocno forsowana przez, wydawałoby się, mądrzejszych ode mnie. No cóż, nie byłbym sobą gdybym nie zapytał u źródła. Wersja, którą przedstawię poniżej dotyczy stanowiska firmy BeSafe. Firma Maxi Cosi obchodzi mnie jakby dużo mniej i najzwyklej w świecie nie chce mi się z nimi gadać. Ale jeśli będą chcieli skorzystać z tego co jest tu napisane, to proszę ja ich bardzo. Nie będę też się dzisiaj rozwodził na temat zmniejszenia liczby możliwych błędów przy użyciu fotela bez podłokietników względem tych z podłokietnikami. Okazuje się, że nie jest to jedyny powód dla którego BeSafe z nich zrezygnował. 

Pasy bezpieczeństwa zostały zaprojektowane w ten sposób aby część biodrowa opierała się na miednicy. Podłokietniki w fotelikach 15-36 zostały zaprojektowane po to, aby odciążyć niewykształconą jeszcze miednicę u dzieci i poprawić przebieg części pasa piersiowego. Tyle, że ułożenie pasa płasko na udach powoduje odsunięcie go miejsca, w którym według projektanta pasów bezpieczeństwa powinien być, czyli od miednicy. I mamy teraz dwie opcje: albo ułożyć pas tam gdzie go być nie powinno, albo ułożyć go tam gdzie być powinien ryzykując, że miednica nie wytrzyma lub pas przesunie się na brzuch o czym nie raz czytałem. 

Jakie ryzyko niesie za sobą pierwsza opcja? Ano takie, że podczas wypadku, zanim pas złapie dziecko, to  rozpędzi się ono nieco i uderzy w pas biodrowy. Jeśli uderzy miednicą to ok. Gorzej, że jest ryzyko wsunięcia się pod pas i uderzenie w niego brzuchem. Okazuje się, że w skrajnym przypadku zjawisko nurkowania jest możliwe przy takim ułożeniu. Dotyczy to zbyt luźnego pasa lub źle przeprowadzonego ale jest możliwe. Jeszcze raz: pas leży płasko na udach, a nie opiera się całą powierzchnią o miednicę. Pas bezpieczeństwa działa właściwie, w momencie kiedy przylega jak największą powierzchnią do ciała. Ułożenie pasa w płaszczyźnie całkowicie odmiennej (prostopadle, a nie równolegle) od założenia i w sposób, w którym zacznie on działać "po chwili" naraża dziecko na nieprzyjemne obrażenia. Chwila w czasie wypadku, podczas którego wszystko dzieje się gwałtownie, to bardzo długo, a przebieg taki przebieg pasa nie jest idealnym rozwiązaniem.

Co z rozwiązaniem zaproponowanym przez BeSafe i odgapionym przez Maxi Cosi? Głównym argumentem za prowadnicami pasa biodrowego jest fakt, że miednica dziecka nie ma rozwiniętych wyrostków, na których u dorosłej osoby opiera się pas. Podłokietniki mają pełnić ich funkcję. I ma to sens. Tyle, że jak się okazuje miednica dziecka jest bardziej miękka od tej u dorosłego, w związku z czym jest w stanie zaabsorbować dużo większą część energii i wyrostki czy raczej ich brak nie stanowi tak wielkiego problemu, jak jest to przedstawiane. Ścisłe przyleganie pasa biodrowego do tej części ludzkiego ciała do której jest przypisany dodatkowo znacznie mniejsza siłę jaka zadziała biodra dziecka. Przy prawidłowym przebiegu tego pasa nie ma również ryzyka, że pas przesunie się na brzuch lub dziecko osunie się na pas. Przyczyna jest prosta: pas działa od razu i do minimum ogranicza jakikolwiek ruch tej partii ciała dziecka. 

Żeby nie było, w przypadku foteli 15-36 żadne rozwiązanie nie jest idealne. W obu możemy dopatrzeć się jakiegoś ryzyka. Przedstawiciel BeSafe Jan Brunes przedstawia to w sposób taki, że ta firma wybrała mniejsze zło. Ułożenie pasa biodrowego w fotelu bez podłokietników zmniejsza ryzyko odniesienia obrażeń i tego się trzyma. Dlatego też, na co zwraca uwagę, ważne jest aby przewozić dziecko w fotelach z uprzężą  jak najdłużej, nawet do czwartego roku życia, a nie jak jest to popularne, zmieniać fotelik w momencie kiedy dziecko osiągnie trzy lata. Fotelik ma służyć minimalizowaniu ryzyka odniesienia obrażeń podczas wypadku  i pomimo jego zastosowania takie mogą nastąpić, jednak będą one dużo mniejsze gdy wybierzemy optymalne pod względem bezpieczeństwa rozwiązanie. Konieczna do tego jest przymiarka dziecka w foteliku i w samochodzie oraz sprawdzenie przebiegu pasa. Może się okazać, że przy jednym dziecku przebieg pasa jest bardziej dopasowany przy pierwszym wariancie, przy innym dziecku lepiej się sprawdzi drugie rozwiązanie.

piątek, 22 lutego 2013

Romer Kid - którą wersję wybrać?



Jeden z najlepszych 15-36 na rynku i często zadawane pytanie: który z nich wybrać? Czym one właściwie się różnią i czy warto dopłacać? Sam fotel, niezależnie od wersji ma to samo siedzisko, oparcie i zagłówek. Reszta już w zależności. Mamy opcje sict, plus i fix pomotane w różnych konfiguracjach. 




Na początek SICT, czyli te duże, szare plastiki po bokach. Romer przedstawia to tak:



A co mówią nam testy? Zwykła wersja bez isofixa przypadku zderzenia bocznego wypada na 3*, wersja sict dostała 5*. Znaczy działa. Z tym, że nie mam pojęcia czemu tylko trzy gwiazdki, skoro test wygląda tak (co prawda jest to plus, ale on akurat nie wpływa na boczne zderzenie):



Testu z bocznego zderzenia sicta nie udało mi się znaleźć, jest szansa, że na dniach go dostanę to wrzucę. Przy użyciu isofixa różnica już nie jest tak znacząca. Zarówno z sictem i bez, oba fotele osiągają wysoki wynik przy bocznym zderzeniu. Z drugiej strony, przy tej cenie obu modeli dopłata do poduszek nie jest zbyt wielka, więc do indywidualnego rozpatrzenia. Minusem tej wersji jest to, że jest o 10 cm szersza od zwykłego fotela. Jeśli macie potrzebę użytkowania trzech miejsc na tylnej kanapie, będzie przeszkadzać. 

Wersja plus, to nic innego jak regulowane podłokietniki. Można je przesuwać w trzech pozycjach, z czego najszersza odpowiada ustawieniu podłokietników w wersji bez plusa. Co to daje? Poprawia przebieg pasa biodrowego istotny przy zderzeniu czołowym. Czy warto? Tak, ale tylko w przypadku drobnych dzieci. Przy większych i tak trzeba będzie je rozszerzyć, więc po prostu mierząc dziecko do fotelika sprawdźcie czy jest wam i waszemu dziecku to potrzebne. Może się okazać, że wydajecie pieniążki na coś, czego nie będziecie używać. Wersja plus nie występuje z isofixem.



Wersja fix to po prostu fotel z łączem isofix. Co on daje? Dużo większą stabilność w samochodzie i poprawę bezpieczeństwa przy bocznym zderzeniu. Przy uderzeniu czołowym w przypadku foteli 15-36 isofix nie odgrywa większej roli. Ten fotelik można również montować w aucie nie wyposażonym w isofix. Czy warto? Wychodzę z założenia, że jeśli auto jest wyposażone w takie cudo, a dla kupującego dopłata rzędu 150 zł nie stanowi różnicy to warto.




niedziela, 27 stycznia 2013

Kiedy zmienić fotelik samochodowy

Im później tym lepiej. Rodzice mają jakieś dziwne wyobrażenia o terminie wymiany fotela, najczęstsze argumenty jakie słyszłę:
- bo już samo siedzi
- bo nóżki mu wystają
- bo płacze
- bo chcę widzieć dziecko
- bo dziecko chce widzieć mnie
- bo ono już nie chce jeździć w tym co ma
- bo tutaj o jest mu niewygodnie
- bo koleżanka już zmieniła a ja jeszcze nie
- dziecko osiągnęło 9 kg
- dziecko osiągnęło 15 kg

Każdy bez sensu. Kryteria zmiany fotelika dla każdej grupy wagowej są jasno określone. W przypadku foteli 0-10 lub  0-13 (popularnych nosidełek) fotel nadaje się do wymiany, gdy:
- czubek głowy wystaje ponad obrys fotelika
- nie da się poprawnie zapiąć pasów
- dziecko przekroczyło wagę przypisaną do danego fotela, czyli 10 lub 13 kg

I tyle. Jeśli decydujecie się na zakup następnego fotelika montowanego tyłem do kierunku jazdy, to większego problemu nie ma. Zmieniając fotelik nawet zbyt wcześnie, wasze dziecko nadal przewożone jest w najbezpieczniejszy sposób i na ogół macie pewność, że taki fotelik będzie pasował do waszego dziecka. Jeśli natomiast przesadzacie 9 miesięczne dziecko o wadze 9 kg do typowego fotelika FWF, sporo ryzykujecie, wasze dziecko powinno jeszcze zostać w tym fotelu który ma.

Dla fotelików 9-18 sprawa wygląda tak:
- linia oczu jest ponad obrysem fotelika
- dziecko przekroczyło 18kg
- pasy wychodzą poniżej linii ramion (nie dotyczy RWF, chyba że wychodzą na wysokości łopatek)

Kropka. Często spotykam się z sytuacją, w której rodzice przychodzą z 2,5 letnim dzieckiem chcącym kupić fotel 15-36 bo przecież dziecko już ma 15 kg. Najczęściej zapraszam takich rodziców na wizytę za pół roku. Fotele 15-36 są dla dzieci, które mają minimum 3 lata (chociaż dobrze byłoby 4 lata). Co w sytuacji gdzie faktycznie wyrosło z 9-18 a do 15 - 36 jest za młode? Spróbować z fotelem 9 - 36, lub (dużo rzadziej wybierana opcja) znaleźć fotel RWF w grupie 9-25. Ciekawym rozwiązaniem będzie Romer Xtensafix umożliwiającym zapinanie dziecka własnymi pasami do 25 kg. Ale na niego jeszcze chwilę trzeba poczekać. 

Fotele 15 - 36 w teorii powinny wystarczyć do końca. Zdarza się jednak, że dziecko nie mieści się na wzrost lub przekracza wagę ustaloną dla fotelika nie osiągając jeszcze 12 lat. Co wtedy? Jeśli jest wyjątkowo pulchne i przekracza wagę 36 kg przy niewielkim wzroście, można zaufać Amerykanom którzy przeprowadzają  testy zderzeniowe na manekinach ważących 55 kg i zainwestować np. w Sunshine Montereya. Jeśli wasze dziecko przekroczy wszelkie granice wagowo - wzrostowe ale do 12 lat jeszcze brakuje pozostaje poddupnik z prowadnicami dla pasa biodrowego. Pozwoli on na właściwy przebieg pasa i odciąży niewykształconą jeszcze miednicę podczas zderzenia. Jest to jedyny przypadek, gdy użycie poddupnika ma logiczne wytłumaczenie. Przy takim rozwiązaniu należy pamiętać o prawidłowym ustawieniu zagłówka kanapy. 

piątek, 18 stycznia 2013

Jak czytać testy ADAC część 1.

Już raz pisałem o tym tutaj, ale z racji że dostałem kilka pytań na ten temat stwierdziłem, że widocznie forma przerosła treść i część czytelników skupiła się na koleżce z tabletem. Przykro mi, grafomania jest nieuleczalna i czasami efekty są jakie są. Teraz postaram się przedstawić temat czarno na białym, bez zbędnego lania wody.

Wielu z was sprawdzając bezpieczeństwo fotelika patrzy na tabelki (na polskich stronach o fotelikach czy innych sklepach internetowych) gdzie za poszczególne kategorie (bezpieczeństwo, komfort, obsługa, itp, itd) są przyznawane oceny w skali 1-5 im wyżej tym lepiej, im niżej tym gorzej. Jest to wersja dla leniwych, niekoniecznie mówiąca prawdę o fotelu, jeśli chcecie faktycznie czegokolwiek dowiedzieć się o foteliku dla swojej pociechy odpuście tabelki. Odsyłam do źródła:


W wyszukiwarkę ( zaznaczonym czerwonym kółeczkiem ) wpisujemy interesujący nas model i klik na lupę:



Wybieramy fotelik, który chcielibyśmy kupić i patrzymy co tam się z nim dzieje. Tutaj dla przykładu Romer Kidfix Sict



W przypadku wyników testu podanych w ten sposób, należy pamiętać że wynik maksymalny to 0,5 punktu (ideał) a minimalny to 5,5 (tragedia). Ogólna ocena za daną kategorię jest wyszczególniona tłustym drukiem, poniżej to, co się na nią złożyło. Mnie osobiście głównie  interesują pierwsze dwie pierwsze pozycje (czyli ochrona w zderzeniu czołowym i bocznym) bo ich nie jesteśmy w stanie sprawdzić w jakikolwiek inny sposób. Przebieg pasa (belt routing) i stabilność fotelika w aucie musimy sprawdzić przed zakupem fotelika.   Dzieci są różnie zbudowane, kanapy w autach też nie są takie same a i pasy bezpieczeństwa również nie mają identycznych przebiegów. Całą reszta (łatwość obsługi, miejsce w aucie, wygoda dziecka) również do sprawdzenia w sklepie / w aucie przed zakupem. Testy były przeprowadzane w astrze III, a od 2011 w golfie VI, czyli w autach przyjaznym fotelikom, więc wyższego wyniku w innym aucie za stabilność raczej bym się nie spodziewał. Jeśli wybieracie między dwoma fotelami, warto sprawdzić wynik punktowy. Może się okazać, że pomimo iż na pierwszy rzut oka oba wydają się tak samo bezpieczne, po przeanalizowaniu takich wyników, może okazać się że jeden ma naciąganą czwórkę a drugi ociera się o ideał. A czasem, że trzy jest większe od czterech. 

Żeby nie było tak łatwo to dwa zastrzeżenia: po pierwsze trzeba zwrócić uwagę na rok testu. Fotel  z 4* testowany w 2007 roku raczej nie będzie tak samo bezpieczny jak fotel z 4* testowany w 2012 roku. W technologii 6 lat to przepaść i przez ten czas można wiele rzeczy ulepszyć.

Drugie zastrzeżenie jest trochę bardziej złożone i będzie o tym następny post: powyższy przepis na porównanie bezpieczeństwa różnych fotelików dotyczy TYLKO foteli z grupy 0-13 kg i 15-36 kg.  W przypadku foteli 9-18 kg ( i grup im pochodnych czyli 0-18kg i 9-36kg ) testy rządzą się swoimi prawami, wyniki bardzo często są przekłamane, a konsument otrzymuje sprzeczne informacje.