osiemgwiazdek.pl

piątek, 25 stycznia 2013

I-size


Wspomniałem o tym wynalazku już wcześniej, ale niezbyt konkretnie bo bardziej zająłem wynurzeniami natury osobistej. I-size to robocza nazwa nowej regulacji ECE 44/04 dotyczącej fotelików samochodowych. Została zatwierdzona pod koniec zeszłego roku, w życie wejdzie w połowie tego. Najważniejsze założenia:

- obowiązek przewożenia dzieci tyłem do kierunku jazdy do 15. miesiąca życia
- sprawdzanie fotelika pod kątem bocznego zderzenia podczas testów homologacyjnych
- klasyfikowanie grup fotelików według wzrostu dziecka a nie wagi
- standaryzacja fotelików i kanap w samochodach przy użyciu isofixa.

Szczególnie ciekawe jest to ostatnie, wszystkie foteliki wykonane z zasadami I-size mają pasować do aut z tą metką. Auta z I-size będą w sprzedaży od lata 2013 roku. Jeszcze jest szansa, że na przednich drzwiach auta znajdziemy taką ładną naklejkę:



PS Dziękuję Jackowi Chmurzyńskiemu za podesłanie linków na ten temat.

Najfajniejszy fotelik świata.


Zrobiony z włókna węglowego, super lekki, mega wytrzymały, przedział wiekowy 0-10 lat, montowany przodem i tyłem do kierunku jazdy, regulowane oparcie, cena 4.000 $


Istnieje tylko jedna sztuka..

środa, 23 stycznia 2013

Własny biznes a sytuacja w Radomiu.

Szlag mnie trafił. Zbierało się to we mnie długo, ale jakoś nie było okazji wyrzygać (przepraszam, za słowo ale tak to czuję). Jeśli ktoś z was myślał, że prowadzenie własnego biznesu w tym kraju polega na płaceniu zusu i wakacjach na Madagaskarze dwa razy w roku to jest w błędzie. W moim przypadku to od czasu do czasu jakiś Egipt z lasta  a na co dzień homonto przez cały tydzień, średnio przez 12 godzin na dobę. Nie narzekam, posiadam całkiem zaawansowany stopień pracoholizmu i jak nie pracuję - w szeroko pojętym znaczeniu - to staję sie nerwowy i.. idę pracować. Praca uszlachetnia, to prawda. Dzięki pracy człowiek jest lepszy, docenia to co ma i w zasadzie można tu wstawić wszelkie frazesy jakie kiedykolwiek słyszeliście o robocie. Cieszę się, że mam pracę. Jestem z siebie dumny, że ja - podwórkowy ziom, fan jointów i łupania słonecznika na ławeczce jakim kiedyś byłem - dzisiaj daję też komuś pracę. Płacę zusy, podatki i robię inne przelewy na różne państwowe konta, których znaczenia nie odkryłem, jedyne co wiem to to, że przed 15. każdego miesiąca muszą być zapłacone. Po prostu muszą. Mała dygresja: ostatnio za zdjęcie szwów z ręki zapłaciłem 20zł. Jeśli chciałbym za darmo to owszem, ale dopiero za tydzień. Także naprawdę nie wiem za co te składki. Może żeby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej. Jeśli to spowoduje, że w Radomiu będzie lepiej to w porządku, przed 15. będzie przelew. Obiecuję. Jeśli coś kupuję to tylko na fakturę, jeśli coś sprzedaję to nie ma opcji, żeby bez paragonu. Taki mój prywatny patriotyzm. Jak kiedyś jeździłem MPK to też zawsze z biletem, nie dlatego że kanary, najzwyklej w świecie z zasady.
Tak sobie wszedłem w dorosłe życie, trochę z ideałami, trochę nonszalancko, że przecież młody jestem to mi się wszystko uda, trochę z przekonaniem że twarde łokcie to tylko mi się treningach przydają (gym fight wrocław - polecam, osobiście muay thai, chociaż mma podobno też na dobrym poziomie). Podlane to wszystko było ślepą wiarą, że w XXI wieku w cywilizowanym kraju, w środku Starego Kontynentu, panuje prawo, ład i porządek a układy i układziki to relikt zeszłej epoki, która głównie kojarzy mi się z gumą turbo i psem Szarikiem. Stracone pokolenie? To raczej nie o mnie, myślałem. O słodka naiwności! W moim przypadku przejście na swoje spotkało się z murem którego lewy - prawy nie rozbije.O ile fizyczne bariery pokonam - a niechby - i bez ręki, o tyle to co mnie spotykało ostatnimi czasy to nieporozumienie, z którym nie mam pojęcia jak walczyć.
Prowadząc sklep dziecięcy dążę do tego, aby na półkach był towar rotujący, na którym jestem w stanie zarobić na pensję dla pracownika i Egipt z lasta, chociaż ostatnio to na ślub zbieram. A przynajmniej chciałbym zbierać. Zgodnie z prawem wszelakim ( i unijnym i naszym ) chcąc mieć taki towar wystarczy zadzwonić do producenta / dystrybutora, przedstawić się, wysłać wymagane dokumenty typu nip, regon i zaświadczenie o prowadzeniu działalności (żeby było prościej, w tej chwili to już jeden papier, zresztą dostępny on-line na stronie któregoś urzędu) i ciach! rozpoczynamy współpracę. Tyle teorii, a jak to ma się w praktyce?
Nijak. Fatalnie. Chujowo.

Próbuję nawiązać współpracę z różnymi dystrybutorami i producentami. Nie uwierzycie jak męcząca a w zasadzie upokarzająca jest taka rozmowa. Ciężko uwierzyć, że dystrybutorowi danej firmy nie zależy na zwiększeniu rynku zbytu? A jednak. W moim przypadku rozmowa zapoznawcza z potencjalnym partnerem jest miła jak u cioci na imieninach. Jaki sklep, jaka powierzchnia, numer buta, obwód w bicepsie i inne sraty taty. Oczywiście pojawia się też pytanie o lokalizację sklepu. Wrocław. Odpowiedź: a to dziękuję, ale nie jesteśmy zainteresowani, we Wrocławiu już mamy Partnera.
Wy nie jesteście zainteresowani? Tyle że mnie nie interesują wasze zainteresowania, mnie interesuje mój byt i fakt że chciałbym mieć pieniądze na wypłaty, na zusy, na czynsze i wpłaty które mają poprawić sytuację w Radomiu. Partner celowo napisałem z dużej litery. Partner nie jest bezosobowy. Partner ma w moim kochanym mieście trzy sklepy, hurtownię i ładny samochód. Gruba ryba. Tylko co mnie to kurwa obchodzi?

W świetle prawa jeśli ktoś komuś odmawia sprzedaży czegokolwiek musi podać powód. Coś w stylu: nietrzeźwym alkoholu nie podajemy. A jak to się ma z wózkami i fotelikami? Jak odpowiada taki dystrybutor, który bardzo lubi grube ryby? Na ogół tak:


Witam,

Dziękujemy za zainteresowanie naszymi produktami.
 Z przykrością musimy Państwa poinformować, że w tym momencie nie jesteśmy w stanie podjąć z Państwem współpracy. Obecne moce produkcyjne nie pozwalają nam na  przyjmowanie zamówień od nowych kontrahentów. W firmie zostały podjęte działania mające na celu zwiększenie produkcji, jednak ich efekty umożliwiające rozszerzenie punktów sprzedaży będą widoczne dopiero pod koniec roku. Jeśli wówczas będą Państwo nadal zainteresowani współpracą , prosimy o kontakt, uwzględnimy Państwa w planach produkcyjnych.
Z poważaniem,

Pod koniec roku? Styczeń mamy.. I następny as, który nie potrafi udźwignąć sukcesu własnej firmy i jej produktów:


Witam,

Ze względu na brak zdolności produkcyjnych firma P.P.H.U. xxxx sp. j nie może podjąć współpracy  z Państwem.


Pozdrawiam


Najbardziej rozczuliła mnie odpowiedź pewnej firmy z Poznania, importera wózków klasy premium. Tutaj nawet przedstawiciel handlowy mnie odwiedził (o szczęście niepojęte...) ale tylko po to żeby mi powiedzieć że ich wózki mają tak zaawansowaną technologię, że firma prowadzi uwaga! sprzedaż selektywną i w zasadzie to ja się nie łapię. Cytat z interpretacji prawa unijnego:

Dystrybucja selektywna stosowana jest zazwyczaj dla wprowadzania na rynek produktów znanej marki, towarów o zaawansowanej technologii, artykułów prasowych. Wykorzystuje się go także do zbywania pojazdów samochodowych, jak i części zamiennych do tych pojazdów. 

i dalej:


W dystrybucji selektywnej opartej na kryteriach jakościowych, dystrybutorzy dobierani są według obiektywnych czynników związanych z charakterem towaru (usługi) objętego porozumieniem. Wśród jakościowych kryteriów selekcji wymienić można w szczególności: 

- odpowiedni standard wyszkolenia personelu zajmującego się zbywaniem towarów/usług kontraktowych; 

- kwalifikacje zawodowe takiego personelu; 

- asortyment i/lub sprzedawanych towarów 

- standard/urządzeń służących do dystrybucji [9]. 


Mówię gościowi, że chyba drobna pomyłka zaszła bo nie planuję sprzedawać promów kosmicznych, tylko wózki dziecięce. Takie na czterech kółkach i z torbą na ramie. Bez silników i paliwa rakietowego. Chociaż jakby trzeba było to w jeden dzień z instrukcją obsługi rakiety międzyplanetarnej pod pachą jestem w stanie dolecieć na Marsa, znaleźć życie i jeszcze na mecz zdążyć. A gość do mnie z rozbrajającą szczerością i durnym uśmiechem wali, że owszem mam rację ale konkurencja jest za blisko i nie chce przykrości Grubemu Rybowi robić. No żesz ty &%$&^$*!& pomyślałem jedynie i jeszcze ziutkowi miłego dnia pożyczyłem na do widzenia. 

Przykładów jeszcze kilka, nie chce mi się już rozpisywać bo każda taka sytuacja jest jakby ktoś ci w gębę strzelił i nawet nie ma jak oddać. Wyobraźcie sobie sytuację, że przychodzicie do sklepu a sprzedawca mówi, że butów wam nie sprzeda bo nie spełniacie jego warunków sprzedaży selektywnej. Nie do pomyślenia, prawda? A jednak się zdarza. 


Klasa isofixa, słyszał pan o tym?

Pewnie nie, klienci pierwsze słyszą, sprzedawcy na ogół nie wiedzą o co chodzi. Nawet rozmowa z miłym panem w  ASO różnych marek na ogół wygląda w ten sposób:
- Witam, chciałbym się dowiedzieć jaka jest klasa isofixa w fokusie z 2008.
- Tak, tak, jest isofix.
- Tak, tak, wiem że jest ale interesuje mnie jego klasa, czy wielkość, jak Panu wygodniej. 
- Aha, aha. No to normalny jest.
- Ale normalny A, normalny B, czy może normalny C?
- Nooo, normalny po porostu.
- Super, to już wszystko wiem. Dziękuję, miłego dnia.
- Proszę bardzo, również miłego dnia życzę i polecam się na przyszłość.

I dalej nie wiem. Po co mi to? Żeby wiedzieć czy w danym aucie mogę zamontować na isofixie fotelik z grupy 9-18 tyłem do kierunku jazdy. Po co wam to? Z tej samej przyczyny. Wielu sprzedawców nie ma pojęcia że coś takiego istnieje, więc jest duże ryzyko że przy zakupie fotela sprzedawca nie zapyta was o to, a już na pewno nie sprawdzi. Na szczęście możecie zrobić to sami. 

Fotele z grupy 9-18 montowane przodem do kierunku jazdy wymagają klasy B, fotele RWF potrzebują klasy C. Klasa B nie jest problemem, bo jest ona w zasadzie w każdym aucie. Z klasą C jest nie do końca tak kolorowo i zdarza się, że fotela RWF w waszym samochodzie za pomocą isofixa zamontować nie można. Przed zakupem warto zatem zajrzeć do instrukcji obsługi waszego dyliżansu i otworzyć rozdział "foteliki samochodowe", tudzież inne "bezpieczeństwo". Powinniście znaleźć taką tabelkę:



Jeżeli w kategorii 9-18 widnieje U, to znaczy że jeśli producent fotelika zgodził się na używanie go w danym aucie, to producent auta też nie widzi problemu. Wtedy patrzymy do car listy danego fotela (czyli listy aut zaaprobowanych przez producenta fotelika) i gotowe. Zastrzeżenie: to, że producent jeden i drugi się zgodził nie oznacza jeszcze, że taki fotelik będzie na pewno zamontowany idealnie i super bezpiecznie. To znaczy, że obaj dopuszczają taką możliwość. Jak dany fotel będzie zamontowany w aucie musicie sprawdzić na żywo. Jeśli zobaczymy w tabelce literkę B lub B1, to niestety ale montaż fotela RWF mocno odradzam. Jeżeli będzie literka C to ok, można z danym fotelem próbować.

sobota, 19 stycznia 2013

Jak czytać testy ADAC część 2.

Teraz będzie o grupie 9 - 18 kg i zrozumieniu wyników testów ADAC. Na początek uwaga dla rodziców: w tej grupie są trzy rodzaje fotelików:

1. Montowane przodem do kierunku jazdy z własnymi pasami




2. Montowane przodem do kierunku z poduszką (tarczą) pełniącą funkcję pasów
3. Montowane tyłem do kierunku jazdy.


Te trzy rodzaje foteli, mające całkowicie inne rodzaje zabezpieczeń, wynikają z odmiennej filozofii przewożenia dziecka zaproponowanych przez producentów danego fotelika. Pierwszy i podstawowy błąd, który popełniacie to to, że patrząc na tabelki z testami, rozpatrujecie wszystkie foteliki według jednej skali. Nic bardziej mylnego. Nie można porównywać fotela montowanego tyłem do kierunku jazdy z fotelem montowanego przodem przez pryzmat gwiazdek. To są inne fotele i tutaj wyniki w ADAC są bardziej niż przekłamane. Poniżej ciekawa rozpiska wielkości sił działających na kręgosłup dziecka podczas czołowego zderzenia, w zależności od użytego fotelika. Przy okazji zwróćcie uwagę, że przy użyciu fotela FWF wielkość siły w zależności od zastosowanego sposobu mocowania może się zmienić aż dwukrotnie (duo plus na pasy vide duo plus z isofixem i toptetherem). Q1 i Q3 oznacza wielkość manetkina, 1 i 3 to przybliżony wiek dziecka.


Jak wyglądają wyniki testów takich foteli w ADAC? Dla przykładu za typowy FWF posłuży nam Romer Duo Plus, za poduszkowca Kiddy Guardian Pro, a za RWF BeSafe iZi Combi. Dwa pierwsze mają 4*, ostatni bidulka tylko 3*.

Na początek Duo Plus


Zderzenie czołowe na mocną trójkę, cała reszta cudowna, co prawdą jest bo to przyjemny fotelik.

Teraz Kiddy:

Zderzenie czołowe na czwórkę, zderzenie boczne ideał. Ocena ogólna za bezpieczeństwo prawie piątka. Jak to wygląda w praktyce? Miłej lektury. Gorzej wypadła ergonomia, ale trudno żeby było inaczej przy zastosowaniu poduchy. 

I na koniec Combi:

Czołowe zderzenie na 5*, gorzej boczne bo 3*. Ocenę ogólną obniża ergonomia fotela, która jednak wynika ze specyfiki tego fotelika. Aż 5,4 za zajęte miejsce w aucie, ale czego spodziewać się po fotelu montowanym tyłem do kierunku jazdy?

Na początku postu wkleiłem wielkości sił działające na szyję dziecka, w zależności od użytego rodzaju fotelika. Jedynie przy fotelu RWF nie ma ryzyka złamania kręgosłupa podczas czołowego zderzenia, natomiast według ADAC taki fotel w ocenie ogólniej wypada słabiej od fotelików montowanych przodem do kierunku jazdy. Nacisk na szyję dziecka jest wielokrotnie niższy, a jednak fotel RWF w tabelce widnieje jako "gorszy", natomiast różnica punktowa za czołowe zderzenie wydaje się marginalna. Gdzie logika? Nie mam pojęcia. ADAC ma problem z testami foteli innymi niż montowanymi przodem do kierunku jazdy z pięciopunktowymi pasami. Według jednej skali oceniają trzy różne fotele, w których sposób ochrony dziecka jest diametralnie inny. Jakim cudem i jakim prawem?

piątek, 18 stycznia 2013

Jak czytać testy ADAC część 1.

Już raz pisałem o tym tutaj, ale z racji że dostałem kilka pytań na ten temat stwierdziłem, że widocznie forma przerosła treść i część czytelników skupiła się na koleżce z tabletem. Przykro mi, grafomania jest nieuleczalna i czasami efekty są jakie są. Teraz postaram się przedstawić temat czarno na białym, bez zbędnego lania wody.

Wielu z was sprawdzając bezpieczeństwo fotelika patrzy na tabelki (na polskich stronach o fotelikach czy innych sklepach internetowych) gdzie za poszczególne kategorie (bezpieczeństwo, komfort, obsługa, itp, itd) są przyznawane oceny w skali 1-5 im wyżej tym lepiej, im niżej tym gorzej. Jest to wersja dla leniwych, niekoniecznie mówiąca prawdę o fotelu, jeśli chcecie faktycznie czegokolwiek dowiedzieć się o foteliku dla swojej pociechy odpuście tabelki. Odsyłam do źródła:


W wyszukiwarkę ( zaznaczonym czerwonym kółeczkiem ) wpisujemy interesujący nas model i klik na lupę:



Wybieramy fotelik, który chcielibyśmy kupić i patrzymy co tam się z nim dzieje. Tutaj dla przykładu Romer Kidfix Sict



W przypadku wyników testu podanych w ten sposób, należy pamiętać że wynik maksymalny to 0,5 punktu (ideał) a minimalny to 5,5 (tragedia). Ogólna ocena za daną kategorię jest wyszczególniona tłustym drukiem, poniżej to, co się na nią złożyło. Mnie osobiście głównie  interesują pierwsze dwie pierwsze pozycje (czyli ochrona w zderzeniu czołowym i bocznym) bo ich nie jesteśmy w stanie sprawdzić w jakikolwiek inny sposób. Przebieg pasa (belt routing) i stabilność fotelika w aucie musimy sprawdzić przed zakupem fotelika.   Dzieci są różnie zbudowane, kanapy w autach też nie są takie same a i pasy bezpieczeństwa również nie mają identycznych przebiegów. Całą reszta (łatwość obsługi, miejsce w aucie, wygoda dziecka) również do sprawdzenia w sklepie / w aucie przed zakupem. Testy były przeprowadzane w astrze III, a od 2011 w golfie VI, czyli w autach przyjaznym fotelikom, więc wyższego wyniku w innym aucie za stabilność raczej bym się nie spodziewał. Jeśli wybieracie między dwoma fotelami, warto sprawdzić wynik punktowy. Może się okazać, że pomimo iż na pierwszy rzut oka oba wydają się tak samo bezpieczne, po przeanalizowaniu takich wyników, może okazać się że jeden ma naciąganą czwórkę a drugi ociera się o ideał. A czasem, że trzy jest większe od czterech. 

Żeby nie było tak łatwo to dwa zastrzeżenia: po pierwsze trzeba zwrócić uwagę na rok testu. Fotel  z 4* testowany w 2007 roku raczej nie będzie tak samo bezpieczny jak fotel z 4* testowany w 2012 roku. W technologii 6 lat to przepaść i przez ten czas można wiele rzeczy ulepszyć.

Drugie zastrzeżenie jest trochę bardziej złożone i będzie o tym następny post: powyższy przepis na porównanie bezpieczeństwa różnych fotelików dotyczy TYLKO foteli z grupy 0-13 kg i 15-36 kg.  W przypadku foteli 9-18 kg ( i grup im pochodnych czyli 0-18kg i 9-36kg ) testy rządzą się swoimi prawami, wyniki bardzo często są przekłamane, a konsument otrzymuje sprzeczne informacje.


środa, 16 stycznia 2013

Dlaczego jest jak jest według Proste.

Dzisiaj obejrzałem wiadomości na jedynce. Zdarzyło mi się to już parę razy w życiu, ale ponieważ o swojej sytuacji ekonomicznej i o fotelikach ostatnio myślę jakby trochę częściej to przyjrzałem się im nieco uważniej. Na dzień dobry info że helikopter walnął w dźwig. W sumie smutne, bo nie obyło się bez ofiar, ale rozczuliła mnie relacja świadka, który widział zdarzenie na żywo: że helikopter, że leciał i że ten żuraw bez lampek i nagle - mówi - poczułem się jak jedenastego września. Ręce opadają. Jaki kraj, taki zamach chciałoby się rzec. Nic to, następny news o dreamlinerach sypiących się na potęgę. Czyli świzdu gwizdu poszło w pizdu jak mawia moja babcia. Państwo kupiło lotowi fajowe zabawki, które nie chcą działać. A żeby dzieciom laptopy do szkoły, to już nie ma komu bo kryzys przecież. Ręką machnąłem bo pomyślałem, że to taka inwestycja długofalowa, której póki co nie zrozumiem, ale summa summarum okaże się że dzięki tym maszynom potęgą będziemy a Zakopane do spółki z Karpaczem olimpiadę wreszcie dostaną.  Po tych wszystkich problemach podniebnych zeszliśmy na ziemię i leci reportaż o obchodach Powstania Styczniowego. Myślę sobie, posłucham bo myślałem do tej pory że tylko Warszawskie było. A tu niespodzianka, na szybko tytułem wstępu rok ten i ten, wynik jak zawsze, prawnuk powstańca pokazał strzelbę i głos zabrali politycy. Że Tusk to głupi, Kaczyński też albo bardziej, a prezydent jak zawsze nie wiadomo co powiedzieć. Przepychanka trwała z pięć minut aż reportaż musiał się skończyć bo już pogodynka nogami przebierała i chciała pokazać, że na czole Niesiołowskiego zawieje i zamiecie. No to przełączam na kropkę nad i, bo może coś się w świecie godnego uwagi wydarzyło jednak. Olejnikowa odwalona w czerwone szpilki i czerwoną mini, pończoszek niestety brak tylko jakieś getry naciągnęła. Temat? Powstanie Styczniowe, a w zasadzie obchody, a w zasadzie to gorszy Tusk czy Kaczyński bo Komorowski to wiadomo, że nie wiadomo, a w zasadzie to bardzo się pokłócili o matkę sędziego Tulei, tego od Mirosława G. Czerwony guzik, dziękuję. Bawcie się dobrze. Tylko czemu za taki hajs, w dodatku nasz? Skąd oni tam się wzięli? Nie że w telewizji, bo wystarczy zjeść bigos na czas żeby się znaleźć na szkle, tylko ogólnie fach Rejtana kontynuować, w sposób że chłopaczynę na lewą stronę wykręca jak na to z góry patrzy. Proste, myśmy ich wybrali. I tak mnie refleksja naszła: A może by zmienić zasady gry? Rozumiem że demokracja i nic lepszego nie wymyślono. Ale wymyślono castingi na przykład. I raz na pięć lat przed wyborami ogłaszamy casting na kandydata na takiego posła.
- Dzień dobry, nazywam Witold Pędzilas, jak byłem mały to z bratem i tatem jeździliśmy traktorem więc wiem jak rozwiązać problemy wsi polskiej.
- Trzy razy nie, dziękujemy, następny proszę.
- Dzień dobry, nazywam się Grażyna ze Zbąszyna, pracowałam w gieesie i lubię rozwiązywać krzyżówki, więc ze mną w składzie kryzys będzie krótki.
- W porządku, zadzwonimy do Pani, następny proszę.
- Dzień dobry, jestem szefem microsoftu i ..
- Dziękujemy, jest pan przyjęty.
Ktoś reprezentuje cokolwiek co może się przydać w zarządzaniu krajem, dać mu szansę. Ktoś jest skończonym debilem, to sorry ale kieruj pan panie Waldku dalej tym traktorkiem. Wybory? Dla wszystkich, ale najpierw mały test z  pytaniami typu: gdzie leży Madagaskar, ile jest sto trzy dzielone przez jeden, z czym ci się kojarzy 11 listopada. Nie zdałeś, sorry, głos nieważny. Jak już się podostają te posły na Wiejską, to raz na miesiąc dwóch kandydatów którzy ewidentnie nie rozumieją na czym ich praca polega sadzamy na gorące krzesła i ciach! esemesem na kandydata numer jeden albo dwa. Mniej głosów - wyjazd. (Albo więcej ten wyjazd. Do uzgodnienia.) W twoje miejsce wchodzi pierwszy gość z listy rezerwowej. I dalej, na prezydenta to już trzeba kozaka, typu król Midas, Leo Messi czy Krzysztof Jarzyna ze Szczecina. Jak powie to tak ma być i żadnych dyskusji u Olejnikowej. Krótka piłka, powstanie było i obchody będą takie jak ja powiedziałem. Pensja? Średnia krajowa i ani grosza więcej. Chcecie więcej, to zróbcie żeby średnia wzrosła.
Może przy takim układzie rządzący zdaliby sobie sprawę, że naród robi bokami i może chociaż raz na pięć lat któryś by powiedział: ej panowie! a może zamiast mierzyć prędkość helikopterami, zainteresujmy się w jakich fotelikach jeździ przyszłość tego narodu? 
Jeśli ktoś z czytających ma wujka premiera albo chociaż jest sąsiadem sołtysa, to na litość boską przekażcie im, że ważniejsze od tego jak będziemy obchodzić 150. rocznicę Powstania Styczniowego, jest to że nasz kraj zalany jest chińskim badziewiem, a oni nie robią nic. Nawet tańczyć nie potrafią.