osiemgwiazdek.pl

piątek, 22 marca 2013

Przegląd foteli RWF część 1: Graco Belogic

Przegląd zaczynamy od fotela nieznanego, ale jednego z bezpieczniejszych i bardzo popularnego na północy.



Graco Akta Belogic


Fotel swoje kosztuje, w zasadzie jak prawie każdy RWF, ale może też się pochwalić szwedzkim testem plus, będącym gwarancją najwyższego bezpieczeństwa. Jego cena oscyluje w granicach 1300 zł, czyli jak na trony tego typu to norma. 



Przeznaczony dzieci w grupie 9-25 kg, mocowany pasami i tylko tyłem do kierunku jazdy. Zasada montażu nie różni się zbytnio od innych fotelików RWF ale jego amerykańskie korzenie zdradza fakt, że nie ma dwóch pasów mocujących tylko jeden, który po zamontowaniu jest w kształcie odwróconego Y. Dla bezpieczeństwa raczej różnicy nie robi, dla samego montażu troszkę tak.




A przy montażu można się spocić. Szczególnie trzeba uważać na to, żeby część fotela, która opiera się o oparcie kanapy robiła to całą powierzchnią a spód fotela jednocześnie przylegał do siedziska kanapy. W autach z prostymi kanapami daje się to zrobić w miarę łatwo. Jeżeli kanapa jest profilowana, to gorzej. Czasem się uda, czasem fotel trzeba wybrać inny bo ni cholery nie pasuje. Można by się jeszcze przyczepić do blokady pasa bezpieczeństwa. Jest tylko jedna (ale przynajmniej jest) i nie działa tak jakbyśmy tego chcieli.  Dociągnięcie pasa bezpieczeństwa wymaga gimnastyki, dlatego fotel dobrze jest montować we dwie osoby. No i klamra od pasa mocującego fotel mogłaby działać troszkę lżej, gdyby były dwa pasy dociągniecie ich sprawiałoby mniej trudności. Tak czy inaczej, daje się zamontować ten fotelik bardzo stabilnie.

Samo siedzisko jest duże, ma regulację położenia, która po dobrym zamontowaniu faktycznie działa i pozwala przewozić dziecko nawet podczas snu. Miejsca na nogi jest sporo, w aucie Belogic też zajmuje trochę. Mniej od combiego, więcej od maxwaya. Tapicerki ok. Szału nie ma, są lepsze ale znam i gorsze.

Ogólnie polecam, ale raczej nie do samodzielnego montażu. Nie bardzo jest za co szczególnie pochwalić ten fotelik (oprócz testu plus), ale i pojechać bez pardonu też się po nim nie da. Jedyna rzecz do której się można przyczepić to nie do końca dopracowana prowadnica pasa i klamra od pasa mocującego. Jeżeli już fotel jest stabilnie zamontowany, to nic tylko jeździć i cieszyć się jednym z najbezpieczniejszych fotelików na rynku.

czwartek, 21 marca 2013

Czy edukacja powinna być za darmo?

Spotkałem się ostatnio z ciekawą opinią, że za wszystko powinniśmy płacić. Za lekarza, za grabarza i za szkołę. Ciężko się nie zgodzić, wszak w dzisiejszych czasach nie ma nic za darmo. Jednak za dwie pierwsze instytucje płacimy niestety podwójnie. A z tym zgodzić się nie potrafię. Na panów w białym kitlu i czarnym gajerku, co miesiąc (świadomie, bądź nie) każdy z nas płaci państwu niemałe pieniążki z tytułu różnego rodzaju świadczeń. Z racji opłacanych składek obaj panowie swoje już ode mnie dostali i co miesiąc dostają, więc w teorii nie powinni robić żadnej łaski, że się do nich zgłaszam. Albo mnie zgłaszają do nich. W teorii, bo jak potrzebuję iść do lekarza to (nie)chętnie mnie przyjmie ale za pół roku. Do tego czasu albo nie będę pamiętał, że byłem chory albo będę wąchał kwiatki od spodu. Także lepiej wybrać opcję prywatną, zapłacić 150zł za receptę na aspirynę i spokojnie leżakować w łóżeczku. Jeśli zdecydowałbym się na leżakowanie sześć stóp pod ziemią to też w teorii na koszt państwa. Normalnie zus wypłaca zasiłek pogrzebowy. Fajnie, jednak zasiłek ma się nijak do samej imprezy związanej z przysypaniem mnie czarnoziemem czy inną gliną, bo nie pokrywa nawet połowy kosztów całego pogrzebu. Według zusu nagrobek i stypa to już zbędny wydatek. Jak to zbędny?! Przecież cokolwiek na czym można by mi zapalić świeczkę na początku listopada to chyba nie jest zbędny wydatek. O stypie nie wspomnę. Równie dobrze można powiedzieć, że wesele po ślubie to zbędny wydatek. A gdzie poprawiny? Oczywiście, że grabarz powinien być gratis. Nie po to płacę ogromne pieniądze zusowi, żeby w momencie gdy pójdę mieszkać na chmurce wypiął się na mnie i postawiał moją rodzinę w niezręcznej sytuacji pod tytułem: wspominamy pana proste bardzo miło, ale kończymy znajomość z momentem jego odejścia, więc imprezę pożegnalną organizujcie na swój koszt. Niefajnie. Średnia wieku w Polsce każe mieć pewność, że zejście z tego świata odbywa się tydzień po przejściu na emeryturę. W naszym kraju mieszka osiem osób, które wyjęło z zusu więcej niż włożyło, więc dlaczego, do cholery, oszczędzają na godnym skreśleniu mnie z listy zainteresowanych emeryturą? Na lekarza i grabarza płacę co miesiąc, więc cokolwiek od nich chcę to mam to dostać. Może kiedyś wyjdę na ulicę i się o to upomnę, póki co marnuję czas na zarabianiu pieniążków potrzebnych do budowy kolejnego pałacu króla Zusa.
A co ze szkołą? Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowane. Nic dodać, nic ująć. Edukacja musi być darmowa. Od niej zależy jakość społeczeństwa i wyzwolenie jego potencjału. Jest to mądrość uniwersalna, dotyczy wszystkich szerokości geograficznych. Każdy gość z brodą i nazwiskiem Al-Salaam potrafi zrobić bombę z czajnika i garści kamieni. Każdy skośnooki Lei Wang wie jak uszyć dżinsy i jak zrobić ajfona mając dostępne tylko jego zdjęcie z internetu. Każdy amerykański policjant potrafi zjeść trzydzieści pączków w minutę i prawidłowo zamontować fotelik samochodowy. I tak o to dochodzę do sedna. Każdy rząd, w zależności od potrzeb społeczeństwa czy ilości wrogich wojsk okupujących kraj, powinien zapewnić minimum edukacji niezbędnej do życia codziennego. Na szczęście w Polsce nie ma już potrzeby  konstruowania bomb z butelek, jest za to obowiązek przewożenia dzieci w fotelikach. Fotelik źle zamontowany nie spełnia swojej funkcji. Skoro ktoś mądry wyliczył, że 70% fotelików jest błędnie montowanych, to znaczy że pomimo szczerych chęci nasze dzieci nie są chronione. Dbanie o najmłodszą część narodu powinno być obowiązkiem zarówno rodziców jak i rządzących. Nie podoba mi się fakt, że rząd ma w dupie foteliki. Można edukować społeczeństwo w zakresie ochrony środowiska i lasów tropikalnych (tak jakbyśmy jakikolwiek posiadali). Pojawiają się akcje mówiące o tym, że na czerwonym świetle nie wypada wjeżdżać na przejazd kolejowy (po czym twarz twarz kampanii pojawia się w kronikach policyjnych, bo po kielichu spowodowała stłuczkę). To dlaczego nie można nauczyć młodych rodziców jak poprawnie zamontować fotelik?  Ktoś zaraz krzyknie, że nie stać nas na to. Jeśli goście organizujący euro dostali po półtorej bańki premii tylko za to, że żaden rosyjski kibic nie został zabity przed meczem z Polską to oznacza, że jednak mamy gdzieś ukryte zasoby na zbędne wydatki. Może by uszczknąć z nich troszkę i wydać kilka zer na edukację, żeby rodzic wiedział jak przewozić swoje dziecko. To powinno być gratis. Lekarz i grabarz nigdy nie będą za darmo, płacimy na nich od momentu podjęcia pierwszej pracy, kiedy jesteśmy okazami zdrowia, a słowo "grabarz" kojarzy nam się z koncertami, których z racji ilości wlanego w siebie alkoholu i tak nikt nie pamięta. Natomiast świadomość rodzica bez szemrania powinna być podnoszona z budżetu państwa.

Prosty przykład z Norwegii, w przedszkolach wiszą takie plakaty:


Naklejka na plecach jak z paczki pocztowej z napisem "ostrożnie", poniżej "tyłem bezpieczniej". 

Czy to tak wiele?

środa, 20 marca 2013

Podsumowanie Bezpiecznego Fotelika na Śląsku

Na początku chciałbym serdecznie podziękować wszystkim rodzicom, którzy docenili naszą pracę i pogratulować odpowiedzialnego podejścia do przewożenia dziecka w aucie.

Cała akcja cieszyła się nad wyraz dużym powodzeniem. Do tego stopnia, że lokalne władze uznały ją za imprezę masową, przysyłając do pomocy policję 


oraz straż pożarną. 


Krążył jeszcze helikopter, ale nie mam pojęcia kto w nim siedział.


Z nieoficjalną wizytą pojawił się gość, proszący o nieujawnianie jego personaliów, jednak dzięki zdjęciu zrobionemu z ukrycia na pobliskim lotnisku, możecie się domyślać kim on był.


Co do samej akcji to zdecydowanie była potrzebna. Okazała się jednak kroplą w morzu potrzeb. Mierzyłem się zarówno z fotelikami typu recaro polaric czy graco belogic jak i coneco zenith. Świadomość rodziców jest bardzo różna, niektórym wystarczyło 10 minut rzeczowej rozmowy aby rozwiać wątpliwości, z innymi trzeba było spędzić dwie godziny tłumacząc od podstaw czym jest fotelik. 



Z prywatnych obserwacji, na duży plus dla społeczeństwa to wyraźne zainteresowanie fotelami montowanymi tyłem do kierunku jazdy. To co dla części rodziców wydaje się być ekstrawagancją, dla innych jest naturalnym sposobem przewożenia dzieci. 


Na minus to niestety wciąż zauważalne traktowanie fotelika na równi z łopatką do piaskownicy. Jest bo jest. W takich przypadkach ciężko jest nawet mówić o jakichkolwiek błędach montażowych. Zdarzały się fotele najzwyklej w świecie nie zamontowane. Postawione na kanapie z przeciągniętym byle jak pasem omijającym każdą prowadnicę. W takich przypadkach samo sprawdzenie montażu fotelika zaczynałem od pokazania naklejki przedstawiającej prawidłowy przebieg pasa.

Wielu rodziców stwierdziło, że sama instrukcja nie wystarcza do idealnego zamontowania fotela i było wdzięcznych za pokazanie prostych, a zarazem skutecznych trików poprawiających stabilność fotela w aucie. Przykre jest, że rodzice dowiadywali się rzeczy, które powinni wiedzieć jeszcze przed zakupem fotela a nie w trakcie jego użytkowania. 

Ogólnie było miło. Mam słabość do ludzi uśmiechniętych, szanujących drugiego człowieka i chętnych do nauki, a właśnie takie osoby tam spotkałem. Pomimo, że nasze zaangażowanie było całkowicie bezpłatne, nie obyło się bez miłych podarków w postaci różnego rodzaju łakoci, za co serdecznie dziękuję w imieniu wszystkich tych, którzy te łakocie pałaszowali. Na pewno powtórzymy powyższe warsztaty, o dacie i miejscu oczywiście będę informował. 

Pozdrawiam i dziękuję za przybycie!

piątek, 15 marca 2013

Pasy z poduszką powietrzną dla najmłodszych

Szperając po amerykańskich stronach fotelikowych znalazłem takie coś:



Pasy bezpieczeństwa z poduszką powietrzną dla najmłodszych ( i dla najstarszych również). Ciekawe? Jeszcze jak! To cudo jest oferowane za wielką wodą w fordzie explorerze. Na ile rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo? Nie wiem. Czy można go używać z większością fotelików? Zdecydowanie nie. Czy ma to sens? Jeśli poprawia bezpieczeństwo to oczywiście. Jeśli nie, no cóż, pozostanie kolejnym genialnym pomysłem nie mającym żadnego przełożenia na życie codzienne.

Oświadczenie Cybexa ws. testu z dachowania


Warszawa 2013-03-14

OŚWIADCZENIE DYSTRYBUTORA MARKI CYBEX NA RYNKU POLSKIM
FIRMY BABY LAND
W SPRAWIE OPUBLIKOWANEGO TESTU

Szanowni Państwo,
Chcielibyśmy podkreślić, że produkt pokazany w filmie udostępnionym na kanale You Tube przez Britax UK nie jest fotelikiem marki Cybex.
Foteliki marki Cybex wyglądające wizualnie podobnie do testowanego fotelika, wyposażone są
w zupełnie inną konstrukcyjnie, regulowaną osłonę tułowia.
Głównym celem i istotą kultury firmy CYBEX jest wprowadzanie na rynek fotelików samochodowych wyposażonych w najnowocześniejsze technologie, które zapewniają najwyższe bezpieczeństwo i maksymalną ochronę dzieciom w każdego typu wypadku na drodze.
Ponadto celem i elementem polityki handlowej firmy Cybex jest dostarczanie wyczerpujących informacji na temat swoich produktów bez niepokojenia klientów i oczywiście bez publicznego oczerniania innych firm na rynku.
Firma Cybex szanuje wszystkich graczy na rynku, którzy także szanują jej pracę i poświęcają
swoje starania, aby poprawić bezpieczeństwo dzieci w ruchu ulicznym.

Chcielibyśmy zwrócić uwagę na następujące fakty:

Wszystkie produkty CYBEX spełniają wszystkie legislacyjne normy (ECE R-44/04 i inne).
Aby został dopuszczony do użytku, fotelik musi zostać przetestowany w następujących rodzajach wypadków:
- ZDERZENIE CZOŁOWE: uderzenie przy prędkości ok. 50 km/h
- ZDERZENIA TYLNE: przy prędkości ok. 30 km/h
- DACHOWANIE: tutaj symulowane jest dachowanie
Fotelik nie może być używany w samochodzie ani wprowadzony na rynek, jeżeli nie
przejdzie wszystkich przewidzianych przez prawo testów.
Odkąd powstał CYBEX, wszystkie jego foteliki samochodowe były poddawane niezależnym testom przeprowadzanym przez wiodące i uznane na świecie organizacje konsumenckie. CYBEX może
z dumą twierdzić, że jest jednym z niewielu producentów fotelików samochodowych, który regularnie zdobywa najwyższe oceny w zakresie bezpieczeństwa swoich produktów. Oceny te
są przyznawane przez takie organizacje jak ADAC, Stiftung Warentest, Auto Bild, Auto Motor und Sport i Auto Zeitung z Niemiec, RACE z Hiszpanii, “Which?” z Wielkiej Brytanii Quo “Que Choisir”
z Francji – aby wymienić tylko niektóre.


Na przestrzeni lat badania przeprowadzone przez prestiżowe instytucje oraz organizacje konsumenckie niezaprzeczalnie potwierdziły, że najbezpieczniejszym sposobem przewożenia niemowląt i małych dzieci jest:
1. przewożenie tyłem do kierunku jazdy, a zaraz po nim jest
2. przewożenie w fotelikach z osłoną tułowia – która jak napompowana poduszka powietrzna powoduje równomierny rozkład sił działających w czasie zderzenia na całej powierzchni osłony. A więc suma sił działających w czasie wypadku jest znacznie mniejsza niż w przypadku fotelika z szelkami bezpieczeństwa.
Foteliki z osłoną tułowia regularnie otrzymują najwyższe oceny w testach Stiftung Waretest
i ADAC i są jednymi z najwyżej ocenianych w swoich grupach. W testach Stiftung Warentest
z lat 2007-2012 trzy najwyżej oceniane foteliki w grupie I to foteliki z osłoną tułowia.
Wśród fotelików, które rosną razem z dzieckiem z grupy I/II/III wyższość fotelików z osłoną tułowia jest jeszcze bardziej wyraźna – 9 z 10 najwyżej ocenianych fotelików jest wyposażonych w to rozwiązanie i uzyskuje doskonałe rezultaty w kategorii bezpieczeństwo w czasie wypadku.
W zeszłym roku w teście 06/2012 po raz pierwszy od wielu lat Stiftung Warentest oraz ADAC przyznały fotelikowi z grupy I ocenę „BARDZO DOBRY” w kategorii bezpieczeństwo w czasie wypadku – był to zwycięzca testu 2012, fotelik CYBEX Juno-fix (grupa I), czyli FOTELIK Z OSŁONĄ TUŁOWIA!
Statystycznie nieznane są nam przypadki wypadków, w których brały udział dzieci siedzące w foteliku z osłoną tułowia i doznałyby one poważnych lub śmiertelnych obrażeń w czasie dachowania. Podkreślamy, że w całej historii firmy CYBEX nie znamy przypadku, gdy dziecko ucierpiałoby lub zginęło w foteliku CYBEX w takim wypadku, jak pokazano na filmie.

WNIOSKI

Firma Cybex, jak każdy odpowiedzialny producent fotelików, dąży do tego aby jej foteliki samochodowe w maksymalnie możliwy sposób chroniły dziecko w różnego rodzaju kolizjach drogowych.
Mamy nadzieję, że udało nam się wyjaśnić wątpliwości, które pojawiły się w związku z tą sprawą. Życzymy wszystkim bezpiecznego podróżowania, bez względu na to, jakiej marki fotelik wybrali. Oczywiście będziemy szczęśliwi, jeżeli wybierzecie foteliki CYBEX, tak jak wszyscy pracownicy firmy Cybex , którzy przewożą w nich swoje dzieci.

Zespół Baby Land

poniedziałek, 11 marca 2013

Super fotelik w dobrej cenie + gratis kredki. Warto

Dla wszystkich, którzy uważają, że można kupić tani i dobry fotel


Jak widać chętnych nie brakuje. Co dostajemy do fotela?


Przy okazji konkurs: znajdź błąd na zdjęciu. Są też i ukochane kredki!


Fajnie, że chociaż kredki są bezpieczne z tego całego zestawu. Znaczy, że trzeba pokolorować fotelik przed podróżą? Czy dziecko musi je mocno ściskać podczas jazdy? W takim razie, tego fotela, ktoś zapomniał pomalować:





I to by było na tyle..


niedziela, 10 marca 2013

Czarny PR czy nie? To nieważne.

Emocje związane z taśmami britaxa już opadły, więc może czas na chłodniejszą analizę ostatnich wydarzeń. Co jest pewne? Że oberwało się poduszkowcom. Że ADAC dał ciała. Że klienci zostali zrobieni w jajo. Że ci, którzy powinni dawno temu się wypowiedzieć nie zrobili tego. Że teraz, na fali emocji, każdy jest mądry. Poniższy tekst kieruję oczywiście do rodziców, ale również i do tych którzy twierdzą, że nie obchodzą mnie żadne analizy - sranalizy. Obchodzą mnie i to bardzo, tylko wyobraźcie sobie, że żeby dostać takie rzeczy to trzeba na głowie stanąć. Nie da się ich znaleźć w super expressie czy innym metro.

Strzał, który dostał kiddy, a rykoszetem i cybex na pewno jest bolesny. Firmy półkowe mają około 10% rynku w tym segmencie fotelików. Dużo, mało? Ciężko powiedzieć. I trochę szkoda, że ludzie od razu doszukują się czarnego PR. Przecież w fotelu z taką ilością wyróżnień, nagród i gwiazdek nie powinno się zdarzyć, że dziecko wypada z fotelika i nie ma znaczenia czy to był jeden obrót czy osiem. Po prostu nie powinno. Jest to tylko kolejny dowód na to, że te fotele były (są) robione pod testy, w których jesteśmy zakochani. Pytanie tylko kto jest temu winien? Producent, że wykorzystał zaślepienie i durną miłość do gwiazdek, czy klient który się nie zastanawia co kupuje. Dachowanie w tym fotelu to najmniejszy problem, bo jak słusznie zostało zauważone nie zdarza się często. Ale ktoś w brutalny sposób pokazał, że gwiazdki to nie wszystko i warto się zastanowić co się kupuje. Mnie bardziej boli, że nikt nie pokazał jakichkolwiek naukowych analiz. Boli mnie to, że nikt kto ma cokolwiek do powiedzenia o fotelach w tym kraju nie zająknął się nawet pół słowem. Kto miał się odezwać? Oczywiście ci, którzy o fotelach wiedzą (prawie) wszystko. A stamtąd cisza jak makiem zasiał, tylko teraz jak temat się zrobił na czasie jakieś pobąkiwania, że na szkoleniach zwracali uwagę. Tyle, że szkolenia są dla ludzi zawodowo związanych z branżą, a tym jak widać nie na rękę przekazywać dalej jakiekolwiek zastrzeżenia. Kasa jest kasa, sklep ma zarobić, a niekoniecznie wypuścić rodzica z dobrym (czytaj bezpiecznym) fotelem, co zrobić. Dlatego posypcie panowie inżynierowe głowę popiołem, przyjmijcie na spokojnie to co tu przeczytacie i wyciągnijcie wnioski na przyszłość. Nie nazywam siebie fachowcem od biowszystkiego. Jestem tylko sprzedawcą fotelików. Ale myślę, że po skończeniu studiów na kierunku fizyki, mam troszkę większe pojęcie o tym co się dzieje z ludzkim ciałem podczas wypadku, niż sprzedawca w sieci sklepów o dużej rotacji pracowników. Nie jest też dla mnie zrozumiałe wasze tłumaczenie, że nie będziecie nic wyrokować, bo nie ma żadnych analiz naukowych na ten temat. Otóż są, mam je w ręku i pochodzą z zeszłego roku. Opierają się o badania ADAC oraz projekt CASPER, skupiający największe fotelikowe głowy na świecie i mający dane z dużej ilości rzeczywistych wypadków z udziałem dzieci. Nie dotyczą one dachowania, dotyczą zagrożeń jakie niesie za sobą najzwyklejsze w świecie zderzenie i porównania dwóch systemów zabezpieczeń jakimi są fotele z własnymi pasami i fotele z poduszką. Część z tych dokonań inżynierów pozwolę sobie upublicznić.

Poniżej dwa wykresy. Pierwszy dotyczy procentowego podziału na rodzaj obrażeń odniesionych przez dzieci zapięte w fotel montowany przodem do kierunku jazdy z klasyczną uprzężą biorących udział w wypadkach. Badana grupa to 116 dzieci, a dane pochodzą z wywiadów dotyczących rzeczywistych zderzeń czołowych:




Wyraźnie widać, że najbardziej zagrożona jest głowa dziecka. Pozostałe części ciała, są chronione w podobny sposób.
Drugi wykres przedstawia obrażenia i ich ilość, które są wynikiem rzeczywistych wypadków i dotyczą dzieci, które były przewożone w fotelikach z barierą. Badana grupa to zaledwie 34 dzieci. Wynika to z faktu, że fotele z tym rodzajem zabezpieczeń nie są tak powszechne jak fotele z pasami 5-punkowymi.





Co nam mówi ten wykres? Po pierwsze jest czarno na białym, że użycie bariery zwiększa ryzyko urazów brzucha (abdomen) oraz klatki piersiowej (chest). Wspominałem o tym we wcześniejszych postach, teraz przedstawiam wyniki z życia wzięte. Nie do końca widać na tym wykresie, przewagę foteli z półką nad fotelami z uprzężą w kwestii ochrony górnych partii ciała dziecka (neck, head). Skąd to się bierze? Otóż stąd, że uszkodzenie kręgosłupa jest złożonym procesem, na który może mieć wpływ bardzo wiele czynników, a przedstawione w reklamowych animacjach cudowne działanie poduszki ma się nijak do rzeczywistości.

Teraz troszkę cyferek. Test wykonano na ławce, takiej jakiej używa się podczas testów homologacyjnych z manekinem Q1. Do testów wzięto fotel z uprzężą na isofixie, dwa fotele montowane pasami (z czego jeden to wersja ekonomiczna z kredkami i flamastrem gratis) i cztery różne poduszkowce. Zmierzono przemieszczenie się głowy, siła jaka działa na głowę, ryzyko obrażeń głowy, siły działające na szyję, ryzyko obrażeń szyi, siły działające na klatkę piersiową, odkształcenia klatki i ryzyko jej obrażeń.




Co nam mówi ta tabelka? Pierwszy wniosek, to taki że w fotelu z kredkami w komplecie wskaźnik obciążenia głowy HIC przekracza 1000, czyli pułap obrażeń śmiertelnych. Warto o tym pamiętać, wybierając ładny fotel w dobrej cenie. 
A co z poduszkowcami? Całkiem niski poziom przemieszczania się głowy (zapewne będący wynikiem walnięcia twarzą o poduszkę) oraz niski poziom ruchu klatki piersiowej (zapewne będący wynikiem walnięcia korpusem o poduszkę). Z drugiej strony mamy wysokie obciążenia szyi i klatki piersiowej. W porównaniu do foteli z pasami, ochrona głowy jest na podobnym poziomie natomiast ochrona szyi oraz korpusu dziecka wypada znacznie gorzej.

Następna tabela to porównanie sił działających na głowę, szyję i korpus dziecka oraz ryzyka odniesienia obrażeń w fotelach z poduszką, względem fotela z pasami 5-punktowymi.



Na szybko, kryterium HIC dotyczy obrażeń głowy i ryzyka utraty życia z nimi związanymi. NIJ mówi o obrażeniach szyji, natomiast chest VC dotyczy obrażeń klatki piersiowej. Jeśli ktoś ma ochotę wgłębić się co dokładnie znaczy dany skrót, zapraszam do lektury. Do badania wzięto dwa fotele z różnymi poduszkami i dwa manekiny Q1 i Q3 odpowiadające minimalnemu i maksymalnemu wiekowi dziecka przewożonego w foteliku z tym rodzajem zabezpieczeń. Linia na poziomie 100% odnosi się do fotela z pasami. To co jest nad nią oznacza,  że dana siła, prędkość czy inne opóźnienie jest na wyższym poziomie niż w fotelu z pasami o tyle procent ile wskazuje wykres. Analogicznie to co jest poniżej 100% oznacza, że dana siła, opóźnienie czy ryzyko są niższe. To teraz się pytam: gdzie ta rewolucja? Nie widzę żadnych przesłanek mówiących o tym, że poduszka lepiej chroni dziecko. 

Nie mam wiadomości jakie fotele zostały wzięte do testów.

Wnioski, które wynikają z porównania, którego część tutaj przytaczam są następujące:  fotele z poduszką nie obniżają ryzyka urazów kręgosłupa, jak to było i jest przedstawiane. Użycie poduszki znacząco zwiększa ryzyko obrażeń klatki piersiowej i brzucha. Procedury i manekiny testowe nie są przygotowane na testowanie tego rodzaju zabezpieczeń.

Gdzieś tam wyczytałem, żeby nie szafować hasłami, że ADAC się skończył. Daleki jestem od tego, ale sam sobie w nogę strzelił. Po co były te testy? Podane wyniki wyglądają tak jakby masę zmierzyli w centymetrach. Na pewno ich wizerunek ucierpiałby dużo mniej gdyby głośno powiedzieli: nie będziemy testować tych foteli, bo na obecną chwilę nie potrafimy tego zrobić. Wystarczyłoby to. 

I na koniec: nie byłoby tej całej aferki, gdyby przewożenie dziecka w fotelach tyłem do kierunku jazdy byłoby rzeczą normalną. Ktoś gdzieś napisał, że wszystkie fotele mają jakieś wady. Zgadzam się z tym, tyle tylko, że fotele RWF mają ich najmniej.

Dane, wykresy i pełne opracowanie można znaleźć TUTAJ