osiemgwiazdek.pl

czwartek, 31 stycznia 2013

Jeszcze raz o wyższości fotelików RWF

Dzisiaj nie o teorii, będą za to filmy o wypadkach z fotelikami w roli głównej. Na początek clio z romerem duo plusem na pokładzie:



Volvo v60 z dwoma britaxami multitech


I na koniec bmw 3 z dwoma tymi samymi fotelikami fair g 0/1 ale zamontowanymi w inny sposób:


środa, 30 stycznia 2013

Panie Waldku, Pan się nie boi

Się narobiło. Posty z etykietą "życie" miały służyć upublicznieniu własnych przemyśleń i innych spostrzeżeń świata. W założeniu lekkie, łatwe i przyjemne, bo nie samymi fotelikami człowiek żyje. A tu burza nastąpiła, że pół wózkowo - fotelikowego światka o niej trąbi. W branży akurat sezon ogórkowy to trąbią z każdej możliwej strony. Gorzej niż w korku na Manhattanie, przysięgam. Niekoniecznie się przejmuję, tym co się komuś nie podoba, ale jeśli ktoś sugeruje mi, że minąłem się z powołaniem to nie byłbym sobą gdybym nie odpowiedział. Sugestia poleciała taka, że raczej powinienem tirem przez świat jeździć niż w fotelikach robić. Sugestia tym śmieszniejsza, że poczęstował mnie nią as, który jeszcze wczoraj nie widział znaczącej różnicy między isofixem a adakiem, natomiast dzisiaj bryluje na salonach z doczepionym do czoła glejtem informującym o posiadaniu wiedzy co najmniej na poziomie mistrza Yody. Superfajnie. Panie Waldku, Pan się nie boi. Nie mam zamiaru uzurpować sobie prawa do noszenia korony fotelikowego króla. Pana hegemonia w tym temacie jest niezagrożona, nawet jeśli fotele RWF to w dalszym ciągu dla Pana czarna magia i wymysł szatana. Ja prosty człowiek jestem, gdzie mnie tam na salony, za dużo słomy mi z kaloszy wystaje. Ponadto nie jestem fanem wazeliny, niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania w Pana światku, więc raczej bym się nie odnalazł. Nie wysyłaj też mnie Pan Panie Waldku na żadne kursy. Brałem w nich udział, zanim Pan miał jeszcze świadomość, że istnieją różnice między fotelikiem a wiaderkiem. Serio. Ponadto gdyby ukończył Pan podobnie jak ja porządne technikum krawieckie, wiedziałby Pan, dlaczego jabłko spada z drzewa i co się stanie z kręgosłupem dziecka gdy pociągnie się głowę z siłą F, więc może nie wrzucałby Pan haseł pod tytułem: jakieś wykształcenie jest wymagane. Musi Pan wiedzieć, że cenię sobie również rzadką w dzisiejszych czasach umiejętność samodzielnego myślenia, do tego mam kieszonkowy słownik rozmówek polsko - angielskich, więc jestem w stanie zdobywać informacje znajdujące się trochę dalej niż na fanpejdżu. Proszę sobie wyobrazić, że nie tylko w Polsce dzieci mają foteliki samochodowe. Na koniec o Pana prywatnych wycieczkach w moim kierunku: nie nazywaj mnie Pan tchórzem, w wolnych chwilach łapię osy do szklanki a ostatnio kopnąłem bałwana, wiem co to jest odwaga. Jeśli się Panu nie podoba, że ktoś napisał jak jest to Pana problem, nie rozumiem gdzie tu jest moje tchórzostwo. Pisze Pan, że oskarżam anonimowo. Gdyby pomyślał Pan przez bardzo krótką chwilę może udałoby się Panu skleić fakty w jedną sensowną całość. Proszę spróbować, to naprawdę nie boli. Nie jestem też poszkodowany przez los, oszczędź Pan sobie żalu. Mam śliczną dziewczynę, nowy czajnik, zniżkę w mc donaldzie, talon do tesco i paszport polsatu, czego chcieć więcej od życia? Siedź Pan sobie Panie Waldku dalej w tym swoim światku, mi nic do niego, ale za porady co do sensu mojego życia serdecznie dziękuję, dam sobie radę bez nich. 


Niech moc będzie z Tobą.


niedziela, 27 stycznia 2013

Kiedy zmienić fotelik samochodowy

Im później tym lepiej. Rodzice mają jakieś dziwne wyobrażenia o terminie wymiany fotela, najczęstsze argumenty jakie słyszłę:
- bo już samo siedzi
- bo nóżki mu wystają
- bo płacze
- bo chcę widzieć dziecko
- bo dziecko chce widzieć mnie
- bo ono już nie chce jeździć w tym co ma
- bo tutaj o jest mu niewygodnie
- bo koleżanka już zmieniła a ja jeszcze nie
- dziecko osiągnęło 9 kg
- dziecko osiągnęło 15 kg

Każdy bez sensu. Kryteria zmiany fotelika dla każdej grupy wagowej są jasno określone. W przypadku foteli 0-10 lub  0-13 (popularnych nosidełek) fotel nadaje się do wymiany, gdy:
- czubek głowy wystaje ponad obrys fotelika
- nie da się poprawnie zapiąć pasów
- dziecko przekroczyło wagę przypisaną do danego fotela, czyli 10 lub 13 kg

I tyle. Jeśli decydujecie się na zakup następnego fotelika montowanego tyłem do kierunku jazdy, to większego problemu nie ma. Zmieniając fotelik nawet zbyt wcześnie, wasze dziecko nadal przewożone jest w najbezpieczniejszy sposób i na ogół macie pewność, że taki fotelik będzie pasował do waszego dziecka. Jeśli natomiast przesadzacie 9 miesięczne dziecko o wadze 9 kg do typowego fotelika FWF, sporo ryzykujecie, wasze dziecko powinno jeszcze zostać w tym fotelu który ma.

Dla fotelików 9-18 sprawa wygląda tak:
- linia oczu jest ponad obrysem fotelika
- dziecko przekroczyło 18kg
- pasy wychodzą poniżej linii ramion (nie dotyczy RWF, chyba że wychodzą na wysokości łopatek)

Kropka. Często spotykam się z sytuacją, w której rodzice przychodzą z 2,5 letnim dzieckiem chcącym kupić fotel 15-36 bo przecież dziecko już ma 15 kg. Najczęściej zapraszam takich rodziców na wizytę za pół roku. Fotele 15-36 są dla dzieci, które mają minimum 3 lata (chociaż dobrze byłoby 4 lata). Co w sytuacji gdzie faktycznie wyrosło z 9-18 a do 15 - 36 jest za młode? Spróbować z fotelem 9 - 36, lub (dużo rzadziej wybierana opcja) znaleźć fotel RWF w grupie 9-25. Ciekawym rozwiązaniem będzie Romer Xtensafix umożliwiającym zapinanie dziecka własnymi pasami do 25 kg. Ale na niego jeszcze chwilę trzeba poczekać. 

Fotele 15 - 36 w teorii powinny wystarczyć do końca. Zdarza się jednak, że dziecko nie mieści się na wzrost lub przekracza wagę ustaloną dla fotelika nie osiągając jeszcze 12 lat. Co wtedy? Jeśli jest wyjątkowo pulchne i przekracza wagę 36 kg przy niewielkim wzroście, można zaufać Amerykanom którzy przeprowadzają  testy zderzeniowe na manekinach ważących 55 kg i zainwestować np. w Sunshine Montereya. Jeśli wasze dziecko przekroczy wszelkie granice wagowo - wzrostowe ale do 12 lat jeszcze brakuje pozostaje poddupnik z prowadnicami dla pasa biodrowego. Pozwoli on na właściwy przebieg pasa i odciąży niewykształconą jeszcze miednicę podczas zderzenia. Jest to jedyny przypadek, gdy użycie poddupnika ma logiczne wytłumaczenie. Przy takim rozwiązaniu należy pamiętać o prawidłowym ustawieniu zagłówka kanapy. 

piątek, 25 stycznia 2013

I-size


Wspomniałem o tym wynalazku już wcześniej, ale niezbyt konkretnie bo bardziej zająłem wynurzeniami natury osobistej. I-size to robocza nazwa nowej regulacji ECE 44/04 dotyczącej fotelików samochodowych. Została zatwierdzona pod koniec zeszłego roku, w życie wejdzie w połowie tego. Najważniejsze założenia:

- obowiązek przewożenia dzieci tyłem do kierunku jazdy do 15. miesiąca życia
- sprawdzanie fotelika pod kątem bocznego zderzenia podczas testów homologacyjnych
- klasyfikowanie grup fotelików według wzrostu dziecka a nie wagi
- standaryzacja fotelików i kanap w samochodach przy użyciu isofixa.

Szczególnie ciekawe jest to ostatnie, wszystkie foteliki wykonane z zasadami I-size mają pasować do aut z tą metką. Auta z I-size będą w sprzedaży od lata 2013 roku. Jeszcze jest szansa, że na przednich drzwiach auta znajdziemy taką ładną naklejkę:



PS Dziękuję Jackowi Chmurzyńskiemu za podesłanie linków na ten temat.

Najfajniejszy fotelik świata.


Zrobiony z włókna węglowego, super lekki, mega wytrzymały, przedział wiekowy 0-10 lat, montowany przodem i tyłem do kierunku jazdy, regulowane oparcie, cena 4.000 $


Istnieje tylko jedna sztuka..

środa, 23 stycznia 2013

Własny biznes a sytuacja w Radomiu.

Szlag mnie trafił. Zbierało się to we mnie długo, ale jakoś nie było okazji wyrzygać (przepraszam, za słowo ale tak to czuję). Jeśli ktoś z was myślał, że prowadzenie własnego biznesu w tym kraju polega na płaceniu zusu i wakacjach na Madagaskarze dwa razy w roku to jest w błędzie. W moim przypadku to od czasu do czasu jakiś Egipt z lasta  a na co dzień homonto przez cały tydzień, średnio przez 12 godzin na dobę. Nie narzekam, posiadam całkiem zaawansowany stopień pracoholizmu i jak nie pracuję - w szeroko pojętym znaczeniu - to staję sie nerwowy i.. idę pracować. Praca uszlachetnia, to prawda. Dzięki pracy człowiek jest lepszy, docenia to co ma i w zasadzie można tu wstawić wszelkie frazesy jakie kiedykolwiek słyszeliście o robocie. Cieszę się, że mam pracę. Jestem z siebie dumny, że ja - podwórkowy ziom, fan jointów i łupania słonecznika na ławeczce jakim kiedyś byłem - dzisiaj daję też komuś pracę. Płacę zusy, podatki i robię inne przelewy na różne państwowe konta, których znaczenia nie odkryłem, jedyne co wiem to to, że przed 15. każdego miesiąca muszą być zapłacone. Po prostu muszą. Mała dygresja: ostatnio za zdjęcie szwów z ręki zapłaciłem 20zł. Jeśli chciałbym za darmo to owszem, ale dopiero za tydzień. Także naprawdę nie wiem za co te składki. Może żeby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej. Jeśli to spowoduje, że w Radomiu będzie lepiej to w porządku, przed 15. będzie przelew. Obiecuję. Jeśli coś kupuję to tylko na fakturę, jeśli coś sprzedaję to nie ma opcji, żeby bez paragonu. Taki mój prywatny patriotyzm. Jak kiedyś jeździłem MPK to też zawsze z biletem, nie dlatego że kanary, najzwyklej w świecie z zasady.
Tak sobie wszedłem w dorosłe życie, trochę z ideałami, trochę nonszalancko, że przecież młody jestem to mi się wszystko uda, trochę z przekonaniem że twarde łokcie to tylko mi się treningach przydają (gym fight wrocław - polecam, osobiście muay thai, chociaż mma podobno też na dobrym poziomie). Podlane to wszystko było ślepą wiarą, że w XXI wieku w cywilizowanym kraju, w środku Starego Kontynentu, panuje prawo, ład i porządek a układy i układziki to relikt zeszłej epoki, która głównie kojarzy mi się z gumą turbo i psem Szarikiem. Stracone pokolenie? To raczej nie o mnie, myślałem. O słodka naiwności! W moim przypadku przejście na swoje spotkało się z murem którego lewy - prawy nie rozbije.O ile fizyczne bariery pokonam - a niechby - i bez ręki, o tyle to co mnie spotykało ostatnimi czasy to nieporozumienie, z którym nie mam pojęcia jak walczyć.
Prowadząc sklep dziecięcy dążę do tego, aby na półkach był towar rotujący, na którym jestem w stanie zarobić na pensję dla pracownika i Egipt z lasta, chociaż ostatnio to na ślub zbieram. A przynajmniej chciałbym zbierać. Zgodnie z prawem wszelakim ( i unijnym i naszym ) chcąc mieć taki towar wystarczy zadzwonić do producenta / dystrybutora, przedstawić się, wysłać wymagane dokumenty typu nip, regon i zaświadczenie o prowadzeniu działalności (żeby było prościej, w tej chwili to już jeden papier, zresztą dostępny on-line na stronie któregoś urzędu) i ciach! rozpoczynamy współpracę. Tyle teorii, a jak to ma się w praktyce?
Nijak. Fatalnie. Chujowo.

Próbuję nawiązać współpracę z różnymi dystrybutorami i producentami. Nie uwierzycie jak męcząca a w zasadzie upokarzająca jest taka rozmowa. Ciężko uwierzyć, że dystrybutorowi danej firmy nie zależy na zwiększeniu rynku zbytu? A jednak. W moim przypadku rozmowa zapoznawcza z potencjalnym partnerem jest miła jak u cioci na imieninach. Jaki sklep, jaka powierzchnia, numer buta, obwód w bicepsie i inne sraty taty. Oczywiście pojawia się też pytanie o lokalizację sklepu. Wrocław. Odpowiedź: a to dziękuję, ale nie jesteśmy zainteresowani, we Wrocławiu już mamy Partnera.
Wy nie jesteście zainteresowani? Tyle że mnie nie interesują wasze zainteresowania, mnie interesuje mój byt i fakt że chciałbym mieć pieniądze na wypłaty, na zusy, na czynsze i wpłaty które mają poprawić sytuację w Radomiu. Partner celowo napisałem z dużej litery. Partner nie jest bezosobowy. Partner ma w moim kochanym mieście trzy sklepy, hurtownię i ładny samochód. Gruba ryba. Tylko co mnie to kurwa obchodzi?

W świetle prawa jeśli ktoś komuś odmawia sprzedaży czegokolwiek musi podać powód. Coś w stylu: nietrzeźwym alkoholu nie podajemy. A jak to się ma z wózkami i fotelikami? Jak odpowiada taki dystrybutor, który bardzo lubi grube ryby? Na ogół tak:


Witam,

Dziękujemy za zainteresowanie naszymi produktami.
 Z przykrością musimy Państwa poinformować, że w tym momencie nie jesteśmy w stanie podjąć z Państwem współpracy. Obecne moce produkcyjne nie pozwalają nam na  przyjmowanie zamówień od nowych kontrahentów. W firmie zostały podjęte działania mające na celu zwiększenie produkcji, jednak ich efekty umożliwiające rozszerzenie punktów sprzedaży będą widoczne dopiero pod koniec roku. Jeśli wówczas będą Państwo nadal zainteresowani współpracą , prosimy o kontakt, uwzględnimy Państwa w planach produkcyjnych.
Z poważaniem,

Pod koniec roku? Styczeń mamy.. I następny as, który nie potrafi udźwignąć sukcesu własnej firmy i jej produktów:


Witam,

Ze względu na brak zdolności produkcyjnych firma P.P.H.U. xxxx sp. j nie może podjąć współpracy  z Państwem.


Pozdrawiam


Najbardziej rozczuliła mnie odpowiedź pewnej firmy z Poznania, importera wózków klasy premium. Tutaj nawet przedstawiciel handlowy mnie odwiedził (o szczęście niepojęte...) ale tylko po to żeby mi powiedzieć że ich wózki mają tak zaawansowaną technologię, że firma prowadzi uwaga! sprzedaż selektywną i w zasadzie to ja się nie łapię. Cytat z interpretacji prawa unijnego:

Dystrybucja selektywna stosowana jest zazwyczaj dla wprowadzania na rynek produktów znanej marki, towarów o zaawansowanej technologii, artykułów prasowych. Wykorzystuje się go także do zbywania pojazdów samochodowych, jak i części zamiennych do tych pojazdów. 

i dalej:


W dystrybucji selektywnej opartej na kryteriach jakościowych, dystrybutorzy dobierani są według obiektywnych czynników związanych z charakterem towaru (usługi) objętego porozumieniem. Wśród jakościowych kryteriów selekcji wymienić można w szczególności: 

- odpowiedni standard wyszkolenia personelu zajmującego się zbywaniem towarów/usług kontraktowych; 

- kwalifikacje zawodowe takiego personelu; 

- asortyment i/lub sprzedawanych towarów 

- standard/urządzeń służących do dystrybucji [9]. 


Mówię gościowi, że chyba drobna pomyłka zaszła bo nie planuję sprzedawać promów kosmicznych, tylko wózki dziecięce. Takie na czterech kółkach i z torbą na ramie. Bez silników i paliwa rakietowego. Chociaż jakby trzeba było to w jeden dzień z instrukcją obsługi rakiety międzyplanetarnej pod pachą jestem w stanie dolecieć na Marsa, znaleźć życie i jeszcze na mecz zdążyć. A gość do mnie z rozbrajającą szczerością i durnym uśmiechem wali, że owszem mam rację ale konkurencja jest za blisko i nie chce przykrości Grubemu Rybowi robić. No żesz ty &%$&^$*!& pomyślałem jedynie i jeszcze ziutkowi miłego dnia pożyczyłem na do widzenia. 

Przykładów jeszcze kilka, nie chce mi się już rozpisywać bo każda taka sytuacja jest jakby ktoś ci w gębę strzelił i nawet nie ma jak oddać. Wyobraźcie sobie sytuację, że przychodzicie do sklepu a sprzedawca mówi, że butów wam nie sprzeda bo nie spełniacie jego warunków sprzedaży selektywnej. Nie do pomyślenia, prawda? A jednak się zdarza. 


Klasa isofixa, słyszał pan o tym?

Pewnie nie, klienci pierwsze słyszą, sprzedawcy na ogół nie wiedzą o co chodzi. Nawet rozmowa z miłym panem w  ASO różnych marek na ogół wygląda w ten sposób:
- Witam, chciałbym się dowiedzieć jaka jest klasa isofixa w fokusie z 2008.
- Tak, tak, jest isofix.
- Tak, tak, wiem że jest ale interesuje mnie jego klasa, czy wielkość, jak Panu wygodniej. 
- Aha, aha. No to normalny jest.
- Ale normalny A, normalny B, czy może normalny C?
- Nooo, normalny po porostu.
- Super, to już wszystko wiem. Dziękuję, miłego dnia.
- Proszę bardzo, również miłego dnia życzę i polecam się na przyszłość.

I dalej nie wiem. Po co mi to? Żeby wiedzieć czy w danym aucie mogę zamontować na isofixie fotelik z grupy 9-18 tyłem do kierunku jazdy. Po co wam to? Z tej samej przyczyny. Wielu sprzedawców nie ma pojęcia że coś takiego istnieje, więc jest duże ryzyko że przy zakupie fotela sprzedawca nie zapyta was o to, a już na pewno nie sprawdzi. Na szczęście możecie zrobić to sami. 

Fotele z grupy 9-18 montowane przodem do kierunku jazdy wymagają klasy B, fotele RWF potrzebują klasy C. Klasa B nie jest problemem, bo jest ona w zasadzie w każdym aucie. Z klasą C jest nie do końca tak kolorowo i zdarza się, że fotela RWF w waszym samochodzie za pomocą isofixa zamontować nie można. Przed zakupem warto zatem zajrzeć do instrukcji obsługi waszego dyliżansu i otworzyć rozdział "foteliki samochodowe", tudzież inne "bezpieczeństwo". Powinniście znaleźć taką tabelkę:



Jeżeli w kategorii 9-18 widnieje U, to znaczy że jeśli producent fotelika zgodził się na używanie go w danym aucie, to producent auta też nie widzi problemu. Wtedy patrzymy do car listy danego fotela (czyli listy aut zaaprobowanych przez producenta fotelika) i gotowe. Zastrzeżenie: to, że producent jeden i drugi się zgodził nie oznacza jeszcze, że taki fotelik będzie na pewno zamontowany idealnie i super bezpiecznie. To znaczy, że obaj dopuszczają taką możliwość. Jak dany fotel będzie zamontowany w aucie musicie sprawdzić na żywo. Jeśli zobaczymy w tabelce literkę B lub B1, to niestety ale montaż fotela RWF mocno odradzam. Jeżeli będzie literka C to ok, można z danym fotelem próbować.