osiemgwiazdek.pl

piątek, 29 marca 2013

Tyłem z przodu? Tak!

!!!WAŻNE!!!

TO CO TUTAJ PRZECZYTACIE DOTYCZY TYLKO I WYŁĄCZNIE TYPOWYCH FOTELIKÓW RWF CZYLI MONTOWANYCH TYŁEM DO KIERUNKU JAZDY. 

Z PONIŻSZYCH PORAD KORZYSTAJCIE TYLKO I WYŁĄCZNIE W SAMOCHODACH NIEWYPOSAŻONYCH W PODUSZKĘ  POWIETRZNĄ LUB Z PODUSZKĄ WYŁĄCZONĄ.

PONIŻSZY TEKST W ŻADNYM WYPADKU NIE DOTYCZY FOTELIKÓW MONTOWANYCH PRZODEM DO KIERUNKU JAZDY. MIEJSCE TAKIEGO FOTELA JEST Z TYŁU!



Zaślepiony powtarzanym jak mantra stwierdzeniem, że "miejsce fotelika jest z tyłu" wierzyłem bezwarunkowo. Ale po raz kolejny okazało się, że niekoniecznie trzeba wierzyć we wszystko co się słyszy, nawet jeśli mówią to ludzie mądrzejsi. Okazuje się, że przy montażu fotela RWF czasami bywa bezpieczniej i praktyczniej jest na fotelu pasażera. Dziwne? Też się zdziwiłem, ale już tłumaczę.



Po pierwsze. Zawsze słyszałem,  że jeśli fotelik jest montowany na tylnym siedzeniu to jest dalej od potencjalnego zderzenia, więc jest bezpieczniejszy. Prawda to, jednak.. oparcie fotelika tyłem do kierunku  o deskę rozdzielczą, która jest jednym z najmocniejszych elementów auta poprawia jego bezpieczeństwo. Okazuje się, że podczas zderzenia fotel mając tak solidny punkt podparcia zachowuje się znacznie lepiej.

Po drugie. Częstym wyznacznikiem do zmiany kierunku jazdy dziecka jest brak miejsca na nogi. Po raz kolejny powtórzę, że jest to problem rodzica a nie dziecka. Natomiast, dla lepszego samopoczucia matki można odchylić oparcie fotela, tak aby miejsca było więcej. Jest miejsce na nogi, więc dłużej jeździmy tyłem. Proste. I bezpieczniejsze.

Po trzecie. Mama prowadząca auto nie musi przeprowadzać gimnastyki, żeby podać dziecku smoczek siedzącemu tyłem na tylnej kanapie. Podczas jazdy taka gimnastyka jest niewskazana, więc mając dziecko blisko siebie można skupić się lepiej na drodze.

Po czwarte. Czasami na tylnym miejscu nie da się zamontować fotelika RWF, ze względu na brak miejsca dla pasażera i rodzic pomimo szczerych chęci decyduje się na fotel przodem. W takim wypadku montaż fotela z przodu może załatwić sprawę. A pasażer niech się pogodzi z kanapą.

Co na ten temat mówią prawdziwi fachowcy?

Britax
Na podstawie testów zderzeniowych i analiz aut powypadkowych uważamy, że miejsce fotelika RWF na przednim siedzeniu jest bezpieczne.

Folksam (firma ubezpieczeniowa)
Najważniejsze to przewozić dziecko tyłem. A na którym miejscu to już nie ma większego znaczenia.

VTI (jeden z najbardziej cenionych instytutów przeprowadzający testy zderzeniowe od 1960 roku)
Oparcie fotelika o deskę rozdzielczą obniża ryzyko obrażeń w porównaniu do fotelika opartego o fotel pasażera.

BeSafe
Bezpieczeństwo między przednim a tylnym miejscem jest takie samo, jednak na przednim fotelu można przewozić dziecko dłużej tyłem.

Volvo
W Volvo każde miejsce jest bezpieczne. ( nie ma to jak wiara we własny produkt ;) )



wtorek, 26 marca 2013

Przegląd foteli RWF część 2: Maxi Cosi Mobi

Foteli Maxi Cosi nie lubię. Przyznaję to uczciwie. Według mnie z całej ich oferty są tylko dwa foteliki godne jakiejkolwiek większej uwagi. PR tej marki jest na najwyższym poziomie, jednak chwalenie się czterema gwiazdkami otrzymanymi w czasie kiedy Kaczyński przybijał piątkę z Lepperem śmiało można nominować do Bambuka Roku. To tak, jakbym się chwalił, że dostałem rower na komunię. Lekko niepoważne i mocno przeterminowane. Nad tymi testami poznęcam się innym razem. Tymczasem słów kilka o jednym z foteli, któremu mimo swojej metki warto poświęcić pięć minut, czyli Maxi Cosi Mobi.

Jednak zanim o mobim, na początek szybki test na spostrzegawczość. Znajdź trzy różnice:


Maxi Cosi Priori
Maxi Cosi Mobi

Dobrze widzicie, oprócz tego czarnego druta między fotelami różnic brak. Co to znaczy? Że mobi to nic innego jak odwrócony priori. A czym jest priori? Fotelem sprzed 12 (słownie: dwunastu) lat. Zamiast wydawać furę pieniędzy na PR i marketing, mogliby stworzyć nową skorupę. Chyba, że ta obecna jest tak dobra, że nie ma potrzeby tworzenia niczego innego..

Największym problemem tego fotela jest to, że jest cholernie niedopracowany. Jak muszę zamontować go w aucie u klienta biorę ze sobą kanapki, termos, kompas i namiot bo nigdy nie mam pewności czy montując ten fotel nie wykorzystam całego urlopu na parkingu pod sklepem. Każdy fotel RWF montowany pasami i dostępny na naszym rynku ma blokadę pasa bezpieczeństwa, którym montuje się fotelik. W mobim oczywiście blokady brak. Klamra od dodatkowych pasów to porażka. Do ich naciągnięcia w wyposażeniu fotela powinni dodawać marynarza Popeye'a i dwie puszki szpinaku. Gratis. I dożywotnio. Jedyna opcja, żeby je solidnie naciągnąć to położyć się na fotelu, przechylić go w stronę pasa i kazać Popeye'owi robić swoje. Inaczej po prostu nie da rady. Regulacja nogi - tragedia. Działa w miarę sprawnie do momentu, w którym działać nie musi. Gdy jest faktyczna potrzeba ustawienia jej w żądanej wysokości, robi wszystko żeby ustawić się po swojemu. Niestety, Popeye'a w zestawie brak, więc montaż spoczywa na barkach zwykłych ludzi. Czym skutkują te wszystkie niedogodności? Ano tym, że na jakimkolwiek sprawdzeniu foteli nie spotkałem się z całkowicie stabilnie zamontowanym mobim. Nigdy. W każdym jednym fotelu część bliższą oparciu kanapy można było przesunąć w lewo-prawo o pięć, dziesięć centymetrów. Niedopuszczalne.



Jeśli w poprzednim poście narzekałem na ciężki montaż Belogica, to te narzekania potraktujcie jako zbytnie przyzwyczajenie do wygody z mojej strony. Montaż mobiego bywa drogą krzyżową. Pozostaje mi pogratulować wszystkim, którzy kupili ten fotel przez neta i nie mając żadnego doświadczenia zamontowali go przy pomocy instrukcji i filmów z youtuba. W przypadku mobiego rzadko te dwie instytucje wystarczają do poprawnego montażu. Ostatni mankament to tapicerki. Niestety, do najlepszych nie należą, a od fotela za te pieniądze powinno się wymagać nieco więcej.

A co dobrego można powiedzieć o tym tronie? Na pewno to to, że jest. Jest jedynym fotelem RWF, który można kupić w cenie solidnych FWF czyli w granicach 800-900 zł, a to niewątpliwy argument. W przypadku foteli montowanych tyłem do kierunku jazdy cena bywa zaporą nie do przejścia. Maxi cosi mobi jest alternatywą, która pomimo swoich wielu niedociągnięć, ma sens istnienia na rynku i jest ważną pozycją w segmencie tych fotelików. Fotelik jest całkiem spory, chociaż pomimo tego co wskazuje  homologacja nigdy nie posłuży do 25kg. Ale to przypadłość wszystkich RWF. Na plus całkiem dobra pozycja do spania, miejsce w aucie oczywiście zabiera. Regulacja pasów bezpieczeństwa taka jak w każdym fotelu sprzed dziesięciu lat, czyli przekładanie przez plecy fotelika. Nie boli za bardzo, bo nie robi się tego zbyt często. Osobiście dziwię się, że na flagowy produkt tej marki windowany jest model tobi, który jest totalnie przereklamowany, natomiast bądź co bądź solidny fotelik RWF jest głęboko w jego cieniu.

Mimo wszystko fotel jest godny polecenia. Pozwala na przewożenie dziecka tyłem najniższym, możliwym kosztem. Brak szwedzkiego testu plus daje do myślenia, ale jest rekomendowany na stronach NTF, więc o jego bezpieczeństwo można być spokojnym. Pod warunkiem, że jest prawidłowo zamontowany.

 Książę Krakowski i Królewicz Ziemi Małopolskiej w jednym jako zwycięzca konkursu "Spostrzegawcza Mama" na swoim tronie

piątek, 22 marca 2013

Przegląd foteli RWF część 1: Graco Belogic

Przegląd zaczynamy od fotela nieznanego, ale jednego z bezpieczniejszych i bardzo popularnego na północy.



Graco Akta Belogic


Fotel swoje kosztuje, w zasadzie jak prawie każdy RWF, ale może też się pochwalić szwedzkim testem plus, będącym gwarancją najwyższego bezpieczeństwa. Jego cena oscyluje w granicach 1300 zł, czyli jak na trony tego typu to norma. 



Przeznaczony dzieci w grupie 9-25 kg, mocowany pasami i tylko tyłem do kierunku jazdy. Zasada montażu nie różni się zbytnio od innych fotelików RWF ale jego amerykańskie korzenie zdradza fakt, że nie ma dwóch pasów mocujących tylko jeden, który po zamontowaniu jest w kształcie odwróconego Y. Dla bezpieczeństwa raczej różnicy nie robi, dla samego montażu troszkę tak.




A przy montażu można się spocić. Szczególnie trzeba uważać na to, żeby część fotela, która opiera się o oparcie kanapy robiła to całą powierzchnią a spód fotela jednocześnie przylegał do siedziska kanapy. W autach z prostymi kanapami daje się to zrobić w miarę łatwo. Jeżeli kanapa jest profilowana, to gorzej. Czasem się uda, czasem fotel trzeba wybrać inny bo ni cholery nie pasuje. Można by się jeszcze przyczepić do blokady pasa bezpieczeństwa. Jest tylko jedna (ale przynajmniej jest) i nie działa tak jakbyśmy tego chcieli.  Dociągnięcie pasa bezpieczeństwa wymaga gimnastyki, dlatego fotel dobrze jest montować we dwie osoby. No i klamra od pasa mocującego fotel mogłaby działać troszkę lżej, gdyby były dwa pasy dociągniecie ich sprawiałoby mniej trudności. Tak czy inaczej, daje się zamontować ten fotelik bardzo stabilnie.

Samo siedzisko jest duże, ma regulację położenia, która po dobrym zamontowaniu faktycznie działa i pozwala przewozić dziecko nawet podczas snu. Miejsca na nogi jest sporo, w aucie Belogic też zajmuje trochę. Mniej od combiego, więcej od maxwaya. Tapicerki ok. Szału nie ma, są lepsze ale znam i gorsze.

Ogólnie polecam, ale raczej nie do samodzielnego montażu. Nie bardzo jest za co szczególnie pochwalić ten fotelik (oprócz testu plus), ale i pojechać bez pardonu też się po nim nie da. Jedyna rzecz do której się można przyczepić to nie do końca dopracowana prowadnica pasa i klamra od pasa mocującego. Jeżeli już fotel jest stabilnie zamontowany, to nic tylko jeździć i cieszyć się jednym z najbezpieczniejszych fotelików na rynku.

czwartek, 21 marca 2013

Czy edukacja powinna być za darmo?

Spotkałem się ostatnio z ciekawą opinią, że za wszystko powinniśmy płacić. Za lekarza, za grabarza i za szkołę. Ciężko się nie zgodzić, wszak w dzisiejszych czasach nie ma nic za darmo. Jednak za dwie pierwsze instytucje płacimy niestety podwójnie. A z tym zgodzić się nie potrafię. Na panów w białym kitlu i czarnym gajerku, co miesiąc (świadomie, bądź nie) każdy z nas płaci państwu niemałe pieniążki z tytułu różnego rodzaju świadczeń. Z racji opłacanych składek obaj panowie swoje już ode mnie dostali i co miesiąc dostają, więc w teorii nie powinni robić żadnej łaski, że się do nich zgłaszam. Albo mnie zgłaszają do nich. W teorii, bo jak potrzebuję iść do lekarza to (nie)chętnie mnie przyjmie ale za pół roku. Do tego czasu albo nie będę pamiętał, że byłem chory albo będę wąchał kwiatki od spodu. Także lepiej wybrać opcję prywatną, zapłacić 150zł za receptę na aspirynę i spokojnie leżakować w łóżeczku. Jeśli zdecydowałbym się na leżakowanie sześć stóp pod ziemią to też w teorii na koszt państwa. Normalnie zus wypłaca zasiłek pogrzebowy. Fajnie, jednak zasiłek ma się nijak do samej imprezy związanej z przysypaniem mnie czarnoziemem czy inną gliną, bo nie pokrywa nawet połowy kosztów całego pogrzebu. Według zusu nagrobek i stypa to już zbędny wydatek. Jak to zbędny?! Przecież cokolwiek na czym można by mi zapalić świeczkę na początku listopada to chyba nie jest zbędny wydatek. O stypie nie wspomnę. Równie dobrze można powiedzieć, że wesele po ślubie to zbędny wydatek. A gdzie poprawiny? Oczywiście, że grabarz powinien być gratis. Nie po to płacę ogromne pieniądze zusowi, żeby w momencie gdy pójdę mieszkać na chmurce wypiął się na mnie i postawiał moją rodzinę w niezręcznej sytuacji pod tytułem: wspominamy pana proste bardzo miło, ale kończymy znajomość z momentem jego odejścia, więc imprezę pożegnalną organizujcie na swój koszt. Niefajnie. Średnia wieku w Polsce każe mieć pewność, że zejście z tego świata odbywa się tydzień po przejściu na emeryturę. W naszym kraju mieszka osiem osób, które wyjęło z zusu więcej niż włożyło, więc dlaczego, do cholery, oszczędzają na godnym skreśleniu mnie z listy zainteresowanych emeryturą? Na lekarza i grabarza płacę co miesiąc, więc cokolwiek od nich chcę to mam to dostać. Może kiedyś wyjdę na ulicę i się o to upomnę, póki co marnuję czas na zarabianiu pieniążków potrzebnych do budowy kolejnego pałacu króla Zusa.
A co ze szkołą? Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowane. Nic dodać, nic ująć. Edukacja musi być darmowa. Od niej zależy jakość społeczeństwa i wyzwolenie jego potencjału. Jest to mądrość uniwersalna, dotyczy wszystkich szerokości geograficznych. Każdy gość z brodą i nazwiskiem Al-Salaam potrafi zrobić bombę z czajnika i garści kamieni. Każdy skośnooki Lei Wang wie jak uszyć dżinsy i jak zrobić ajfona mając dostępne tylko jego zdjęcie z internetu. Każdy amerykański policjant potrafi zjeść trzydzieści pączków w minutę i prawidłowo zamontować fotelik samochodowy. I tak o to dochodzę do sedna. Każdy rząd, w zależności od potrzeb społeczeństwa czy ilości wrogich wojsk okupujących kraj, powinien zapewnić minimum edukacji niezbędnej do życia codziennego. Na szczęście w Polsce nie ma już potrzeby  konstruowania bomb z butelek, jest za to obowiązek przewożenia dzieci w fotelikach. Fotelik źle zamontowany nie spełnia swojej funkcji. Skoro ktoś mądry wyliczył, że 70% fotelików jest błędnie montowanych, to znaczy że pomimo szczerych chęci nasze dzieci nie są chronione. Dbanie o najmłodszą część narodu powinno być obowiązkiem zarówno rodziców jak i rządzących. Nie podoba mi się fakt, że rząd ma w dupie foteliki. Można edukować społeczeństwo w zakresie ochrony środowiska i lasów tropikalnych (tak jakbyśmy jakikolwiek posiadali). Pojawiają się akcje mówiące o tym, że na czerwonym świetle nie wypada wjeżdżać na przejazd kolejowy (po czym twarz twarz kampanii pojawia się w kronikach policyjnych, bo po kielichu spowodowała stłuczkę). To dlaczego nie można nauczyć młodych rodziców jak poprawnie zamontować fotelik?  Ktoś zaraz krzyknie, że nie stać nas na to. Jeśli goście organizujący euro dostali po półtorej bańki premii tylko za to, że żaden rosyjski kibic nie został zabity przed meczem z Polską to oznacza, że jednak mamy gdzieś ukryte zasoby na zbędne wydatki. Może by uszczknąć z nich troszkę i wydać kilka zer na edukację, żeby rodzic wiedział jak przewozić swoje dziecko. To powinno być gratis. Lekarz i grabarz nigdy nie będą za darmo, płacimy na nich od momentu podjęcia pierwszej pracy, kiedy jesteśmy okazami zdrowia, a słowo "grabarz" kojarzy nam się z koncertami, których z racji ilości wlanego w siebie alkoholu i tak nikt nie pamięta. Natomiast świadomość rodzica bez szemrania powinna być podnoszona z budżetu państwa.

Prosty przykład z Norwegii, w przedszkolach wiszą takie plakaty:


Naklejka na plecach jak z paczki pocztowej z napisem "ostrożnie", poniżej "tyłem bezpieczniej". 

Czy to tak wiele?

środa, 20 marca 2013

Podsumowanie Bezpiecznego Fotelika na Śląsku

Na początku chciałbym serdecznie podziękować wszystkim rodzicom, którzy docenili naszą pracę i pogratulować odpowiedzialnego podejścia do przewożenia dziecka w aucie.

Cała akcja cieszyła się nad wyraz dużym powodzeniem. Do tego stopnia, że lokalne władze uznały ją za imprezę masową, przysyłając do pomocy policję 


oraz straż pożarną. 


Krążył jeszcze helikopter, ale nie mam pojęcia kto w nim siedział.


Z nieoficjalną wizytą pojawił się gość, proszący o nieujawnianie jego personaliów, jednak dzięki zdjęciu zrobionemu z ukrycia na pobliskim lotnisku, możecie się domyślać kim on był.


Co do samej akcji to zdecydowanie była potrzebna. Okazała się jednak kroplą w morzu potrzeb. Mierzyłem się zarówno z fotelikami typu recaro polaric czy graco belogic jak i coneco zenith. Świadomość rodziców jest bardzo różna, niektórym wystarczyło 10 minut rzeczowej rozmowy aby rozwiać wątpliwości, z innymi trzeba było spędzić dwie godziny tłumacząc od podstaw czym jest fotelik. 



Z prywatnych obserwacji, na duży plus dla społeczeństwa to wyraźne zainteresowanie fotelami montowanymi tyłem do kierunku jazdy. To co dla części rodziców wydaje się być ekstrawagancją, dla innych jest naturalnym sposobem przewożenia dzieci. 


Na minus to niestety wciąż zauważalne traktowanie fotelika na równi z łopatką do piaskownicy. Jest bo jest. W takich przypadkach ciężko jest nawet mówić o jakichkolwiek błędach montażowych. Zdarzały się fotele najzwyklej w świecie nie zamontowane. Postawione na kanapie z przeciągniętym byle jak pasem omijającym każdą prowadnicę. W takich przypadkach samo sprawdzenie montażu fotelika zaczynałem od pokazania naklejki przedstawiającej prawidłowy przebieg pasa.

Wielu rodziców stwierdziło, że sama instrukcja nie wystarcza do idealnego zamontowania fotela i było wdzięcznych za pokazanie prostych, a zarazem skutecznych trików poprawiających stabilność fotela w aucie. Przykre jest, że rodzice dowiadywali się rzeczy, które powinni wiedzieć jeszcze przed zakupem fotela a nie w trakcie jego użytkowania. 

Ogólnie było miło. Mam słabość do ludzi uśmiechniętych, szanujących drugiego człowieka i chętnych do nauki, a właśnie takie osoby tam spotkałem. Pomimo, że nasze zaangażowanie było całkowicie bezpłatne, nie obyło się bez miłych podarków w postaci różnego rodzaju łakoci, za co serdecznie dziękuję w imieniu wszystkich tych, którzy te łakocie pałaszowali. Na pewno powtórzymy powyższe warsztaty, o dacie i miejscu oczywiście będę informował. 

Pozdrawiam i dziękuję za przybycie!

piątek, 15 marca 2013

Pasy z poduszką powietrzną dla najmłodszych

Szperając po amerykańskich stronach fotelikowych znalazłem takie coś:



Pasy bezpieczeństwa z poduszką powietrzną dla najmłodszych ( i dla najstarszych również). Ciekawe? Jeszcze jak! To cudo jest oferowane za wielką wodą w fordzie explorerze. Na ile rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo? Nie wiem. Czy można go używać z większością fotelików? Zdecydowanie nie. Czy ma to sens? Jeśli poprawia bezpieczeństwo to oczywiście. Jeśli nie, no cóż, pozostanie kolejnym genialnym pomysłem nie mającym żadnego przełożenia na życie codzienne.

Oświadczenie Cybexa ws. testu z dachowania


Warszawa 2013-03-14

OŚWIADCZENIE DYSTRYBUTORA MARKI CYBEX NA RYNKU POLSKIM
FIRMY BABY LAND
W SPRAWIE OPUBLIKOWANEGO TESTU

Szanowni Państwo,
Chcielibyśmy podkreślić, że produkt pokazany w filmie udostępnionym na kanale You Tube przez Britax UK nie jest fotelikiem marki Cybex.
Foteliki marki Cybex wyglądające wizualnie podobnie do testowanego fotelika, wyposażone są
w zupełnie inną konstrukcyjnie, regulowaną osłonę tułowia.
Głównym celem i istotą kultury firmy CYBEX jest wprowadzanie na rynek fotelików samochodowych wyposażonych w najnowocześniejsze technologie, które zapewniają najwyższe bezpieczeństwo i maksymalną ochronę dzieciom w każdego typu wypadku na drodze.
Ponadto celem i elementem polityki handlowej firmy Cybex jest dostarczanie wyczerpujących informacji na temat swoich produktów bez niepokojenia klientów i oczywiście bez publicznego oczerniania innych firm na rynku.
Firma Cybex szanuje wszystkich graczy na rynku, którzy także szanują jej pracę i poświęcają
swoje starania, aby poprawić bezpieczeństwo dzieci w ruchu ulicznym.

Chcielibyśmy zwrócić uwagę na następujące fakty:

Wszystkie produkty CYBEX spełniają wszystkie legislacyjne normy (ECE R-44/04 i inne).
Aby został dopuszczony do użytku, fotelik musi zostać przetestowany w następujących rodzajach wypadków:
- ZDERZENIE CZOŁOWE: uderzenie przy prędkości ok. 50 km/h
- ZDERZENIA TYLNE: przy prędkości ok. 30 km/h
- DACHOWANIE: tutaj symulowane jest dachowanie
Fotelik nie może być używany w samochodzie ani wprowadzony na rynek, jeżeli nie
przejdzie wszystkich przewidzianych przez prawo testów.
Odkąd powstał CYBEX, wszystkie jego foteliki samochodowe były poddawane niezależnym testom przeprowadzanym przez wiodące i uznane na świecie organizacje konsumenckie. CYBEX może
z dumą twierdzić, że jest jednym z niewielu producentów fotelików samochodowych, który regularnie zdobywa najwyższe oceny w zakresie bezpieczeństwa swoich produktów. Oceny te
są przyznawane przez takie organizacje jak ADAC, Stiftung Warentest, Auto Bild, Auto Motor und Sport i Auto Zeitung z Niemiec, RACE z Hiszpanii, “Which?” z Wielkiej Brytanii Quo “Que Choisir”
z Francji – aby wymienić tylko niektóre.


Na przestrzeni lat badania przeprowadzone przez prestiżowe instytucje oraz organizacje konsumenckie niezaprzeczalnie potwierdziły, że najbezpieczniejszym sposobem przewożenia niemowląt i małych dzieci jest:
1. przewożenie tyłem do kierunku jazdy, a zaraz po nim jest
2. przewożenie w fotelikach z osłoną tułowia – która jak napompowana poduszka powietrzna powoduje równomierny rozkład sił działających w czasie zderzenia na całej powierzchni osłony. A więc suma sił działających w czasie wypadku jest znacznie mniejsza niż w przypadku fotelika z szelkami bezpieczeństwa.
Foteliki z osłoną tułowia regularnie otrzymują najwyższe oceny w testach Stiftung Waretest
i ADAC i są jednymi z najwyżej ocenianych w swoich grupach. W testach Stiftung Warentest
z lat 2007-2012 trzy najwyżej oceniane foteliki w grupie I to foteliki z osłoną tułowia.
Wśród fotelików, które rosną razem z dzieckiem z grupy I/II/III wyższość fotelików z osłoną tułowia jest jeszcze bardziej wyraźna – 9 z 10 najwyżej ocenianych fotelików jest wyposażonych w to rozwiązanie i uzyskuje doskonałe rezultaty w kategorii bezpieczeństwo w czasie wypadku.
W zeszłym roku w teście 06/2012 po raz pierwszy od wielu lat Stiftung Warentest oraz ADAC przyznały fotelikowi z grupy I ocenę „BARDZO DOBRY” w kategorii bezpieczeństwo w czasie wypadku – był to zwycięzca testu 2012, fotelik CYBEX Juno-fix (grupa I), czyli FOTELIK Z OSŁONĄ TUŁOWIA!
Statystycznie nieznane są nam przypadki wypadków, w których brały udział dzieci siedzące w foteliku z osłoną tułowia i doznałyby one poważnych lub śmiertelnych obrażeń w czasie dachowania. Podkreślamy, że w całej historii firmy CYBEX nie znamy przypadku, gdy dziecko ucierpiałoby lub zginęło w foteliku CYBEX w takim wypadku, jak pokazano na filmie.

WNIOSKI

Firma Cybex, jak każdy odpowiedzialny producent fotelików, dąży do tego aby jej foteliki samochodowe w maksymalnie możliwy sposób chroniły dziecko w różnego rodzaju kolizjach drogowych.
Mamy nadzieję, że udało nam się wyjaśnić wątpliwości, które pojawiły się w związku z tą sprawą. Życzymy wszystkim bezpiecznego podróżowania, bez względu na to, jakiej marki fotelik wybrali. Oczywiście będziemy szczęśliwi, jeżeli wybierzecie foteliki CYBEX, tak jak wszyscy pracownicy firmy Cybex , którzy przewożą w nich swoje dzieci.

Zespół Baby Land