osiemgwiazdek.pl

piątek, 8 lutego 2013

Dlaczego nie warto inwestować w fotelik.

Szkoda kasy. Mamy piękną sieć autostrad, od Rzeszowa po Świnoujście z odbiciem na Suwałki. Gdzie nie spojrzeć nasz piękny kraj poprzecinany jest wstęgami asfaltu, płaskimi jak stół i prostymi jak drut pędzącymi beztrosko po horyzont. Każdą większą wioseczkę oplata bezpieczna obwodnica, fantastycznie oznakowana z królującymi bezkolizyjnymi skrzyżowaniami. Po tych cudownych, superbezpiecznych drogach pomykają superbezpieczne samochody. Każdy jeden kupiony w salonie i serwisowany w ASO. Jeśli wymiana części to tylko na oryginalne, zamienniki się nie przyjęły, a szroty robią bokami. Zdarzają się również dyliżanse importowane od naszych sąsiadów, na szczęście wszystkie w 100% sprawne i bezwypadkowe. Poprawki blacharsko - lakiernicze dotyczą jedynie lekkiej ryski na błotniku, powstałej przy nieuważnym parkowaniu. Gdyby nie daj Boże auto miało jakąś poważniejszą wadę, od razu została by ona wychwycona w czasie obowiązkowego i bardzo dokładnego przeglądu technicznego. Nie ma wszak możliwości, żeby przegląd taki przeprowadził szwagier w klapkach i stosowną pieczątkę przybił. Ciesząca się dużym powodzeniem akcja o szumnej nazwie "Tiry na tory" odniosła niewątpliwy sukces. W jej wyniku jedyne auta przekraczające wagę 3,5 tony na naszych drogach będących obiektem westchnień całej Europy,  to wyjeżdżające stadami pługosolarki przy pierwszym lepszym przymrozku. Od wielkiego dzwonu można spotkać uśmiechniętego Romana z wąsem, przewożącego towary pierwszej potrzeby w ślicznej scanii, której stan techniczny i świeżość ogumienia wprowadzi w zachwyt niejednego perfekcjonistę. Jeździmy tak sobie z punktu A do punktu B, wolno i spokojnie, tak jak wolno płynie czas, nikomu nigdzie się nie śpieszy a furia drogowa to niepoważny wymysł zgniłego zachodu. Wszelakie ograniczenia prędkości bezwzględnie są respektowane, a cb radia służą jedynie do pożyczenia szerokości innym użytkownikom dróg. Jeździmy wszyscy i zawsze bez stresu, wypoczęci i wyspani, kraj nasz znany jest z powszechnej abstynencji więc pijanych kierowców u nas nie uświadczysz. Jeśli dwóch kolegów z wojska zasiedzi się dłużej przy szklance szlachetnego trunku, to do złapania za kółko obowiązkowo odczekuje 24 godziny co by na kacu nie jechać, umysł mieć świeży a ciało w pełni sprawne. Gdy już trafi się czarna owca, co po kielichu mechaniczne konie ujeżdża natychmiast jest wychwytywana przez sprawną policję a dzięki pewnie działającemu sądownictwu i egzekwowaniu prawa pewność mamy, że drugi raz błędu tego nie popełni. Z resztą, społeczny ostracyzm i wytykanie palcami spowoduje ogromne poczucie winy połączone z towarzyskim wykluczeniem takiego delikwenta. Problem narkotyków - ten nie istnieje. Narkotyki są nielegalne i nie ma możliwości, żeby manago z korpo po kresce białego proszku wskoczył w służbową skodę i popędził na spotkanie. Młodzież po trawce? Ależ skąd! Jak pokazują policyjne statystki w zeszłym roku złapano dwóch takich kierowców, z czego 50% z nich było psem znanej artystki. Nasza policja jest tak pewna abstynencji w tym temacie, że 10 narkotestów, które zakupiono po wejściu do unii w dalszym ciągu zalega w magazynie komendy stołecznej. Po co więc foteliki, po co crash testy? Przecież mamy bezpieczne drogi, świetne auta i wspaniałych kierowców. 

Tylko czemu już nas nie ruszają czarne weekendy, w czasie których na drodze ginie 50 osób?

Zostałem zdemaskowany


witam,z tego co sie orietuje to izi sleep to nie da sie rozlozyc w aucie podruzujac i rozumiem ze to ma byc za atut pana foelika?no i co pan tak do tej firmy be safe przyywiazany ?hmm.jakies ukladziki?

Stało się. Moja praca pod przykrywką nie pozostała niezauważona. Czytając powyższy komentarz, widząc liczbę błędów od których bolą zęby i trudności jakie sprawia polska gramatyka, zakładam działanie obcego wywiadu. Berlin? Wiedeń? Moskwa? Tego nie wiem, jednak nie pozostaje mi nic innego, jak tylko wyłożyć karty na stół i kawę na ławę bo w Paryżu najlepsze kasztany są na Placu Pigalle.

Tak, jestem przywiązany do firmy besafe. Zostałem zwerbowany podczas pracy na platformie na Morzu Norweskim. Po transferze łodzią podwodną zostałem wyrzucony na brzeg w pobliżu Dziwnówka, gdzie czekał na mnie polonez caro i wywiózł na miejsce kontaktu (niestety: tajne). Zaproponowany układ jest całkiem prosty: ja przywiązuję się do firmy besafe a oni co miesiąc wysyłają mi butelkę tranu i koszyk muszelek. Istne szaleństwo, dzięki temu pławię się w luksusie o jakim wam się nie śniło. Oczywiście mieszkam w Polsce i uwielbiam układziki, przecież to nasza duma i tradycja, jakże mógłbym coś robić bez układu? Kolejny układ o mały włos nie zdemaskował mnie wcześniej. Negocjowałem z firmą od poduszkowców zmianę mojego postrzegania tej materii i nieopatrznie do prasy wyciekły zdjęcia z przekazania pierwszej części honorarium:



Dzięki moim koneksjom sprawę udało zamieść się pod dywan, rykoszetem oberwało się jedynie jakiemuś posłowi, który ze sprawą nie miał nic wspólnego, ale - bądźmy szczerzy - co mnie to obchodzi? Jestem tak ułożony w tym kraju, że głowa mała, ta akcja to jedynie wierzchołek góry lodowej. Realizacja tego układu jest w toku, podobno przelew już do mnie idzie:


Jest jeszcze tajny układ z maxi cosi i na jego mocy prezentuję kompletnie nieznany fotelik o roboczej nazwie cabrio fix, zdjęcie przedstawia prototyp, o samym fotelu na razie wiadomo niewiele:


Z racji tego, że o tym cudzie nie mówi się za dużo, a większość informacji to tylko dawkowane przez producenta kontrolowane przecieki, nie odważę się napisać nic więcej. Gdy tylko pojawią się jakiekolwiek potwierdzone wiadomości nie omieszkam opisać również i tego modelu. Wierzę, że ze względu na niespotykaną innowacyjność i zaskakujące rozwiązania praktyczno - technicze, niedostępne w innych fotelach z pewnością zatrzęsie rynkiem i okaże się dziełem totalnie wyjątkowym i niepowtarzalnym.

Stay tuned, kochani agenci!




czwartek, 7 lutego 2013

Dziwne wyniki ADAC raz jeszcze.

Skoro jesteśmy w norweskim klimacie BeSafe, to na szybko odpowiedź na częste pytanie, które zadają mi klienci: czemu fotelik izi go z bazą isofix dostał tylko 3*? Odpowiedź: Pan Helmut nie przeczytał instrukcji fotelika i chyba zapomniał wyjąć wkładkę dla mniejszych dzieci. Jak wyglądał test? O tak:



Bidulka zapomniał, że głowa dziecka w foteliku 0-13 nie może wystawać ponad jego obrys. Swoją drogą ocena 3* przy popełnieniu podstawowego błędu to i tak dobra ocena. Barwo ADAC!

BeSafe iZi Sleep - nieznany i najciekawszy 0-13


Bardzo przyjemny fotelik, mało popularny na naszym rynku. A szkoda, bo oprócz casuala travellera, którego bezpieczeństwo jest mniej niż na średnim poziomie, to jedyny fotel który daje możliwość rozłożenia do pozycji leżącej poza autem. Dlaczego jest to ważne? Ano dlatego, że w dobie dużej aktywności motoryzacyjnej młodych mam fotelik często zastępuje gondolę. Jeżeli zakup wózka, to koniecznie 3w1, żeby tylko dało się zamontować fotelik na ramie. Rozumiem, że jest to wygodne dla mamy. Ale już niekoniecznie dla dziecka. Mamy często zapominają, lub wręcz nie wiedzą, że pozycja dziecka w foteliku jest pozycją wymuszoną dla jego bezpieczeństwa. O ile w aucie pozycja półsiedząca jest konieczna, o tyle poza autem dla dziecka, które nie trzyma jeszcze samo główki jest  po prostu niezdrowa. Najmniej groźnym ale uciążliwym efektem nadużywania fotelika zamiast gondoli jest nacisk przepony na żołądek dziecka skutkujący częstym ulewaniem. Z rzeczy poważniejszych: ryzyko wad postawy u starszego dziecka, w skrajnych przypadkach problemy z oddychaniem. Oprzyjcie sobie brodę o klatkę piersiową i posiedźcie tak pięć minut. Nieprzyjemnie, prawda? Właśnie tak siedzi dziecko w foteliku. Jeśli zależy wam, używaniu fotelika zamiennie z gondolą, warto rozpatrzeć taką opcję:


Inne ciekawe rozwiązanie, to sposób montażu fotelika. Pas biodrowy nie przechodzi nad fotelem jak w większości typowych 0-13 tylko pod nim, prowadnice pozwalają na dodatkowe naciągniecie pasa, a konieczność oparcia rączki stabilizuje fotel i pomaga uzyskać optymalny kąt ustawienia fotelika. Tak wygląda montaż izi sleep: 


A tak klasycznego 0-13:


poniedziałek, 4 lutego 2013

Poduszkowce ciąg dalszy.

Poszukałem, popytałem, poczytałem. Przykrych wiadomości pojawiło się jeszcze więcej. Znowu testy ADAC okazały się przykrą teorią nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością. Tytułem wstępu: test zderzenia czołowego polega na idealnie prostym uderzeniu w nieruchomą barierę. W warunkach rzeczywistych takie zdarzenie możemy osiągnąć gdy kierowca zaśnie i wjedzie w ścianę murowanej stodoły stojącej tuż za zakrętem. A co jeśli kierowca nie śpi a na drodze pojawi się ruchoma przeszkoda (czytaj: inne auto)? Po pierwsze: gwałtownie hamuje. Dziecko siedzące w foteliku z poduszką pod wpływem siły hamowania opiera się na niej tułowiem, natomiast głowa wychodzi poza obrys fotelika. Mamy klasyczne "out of position". W tej sytuacji, w momencie zderzenia cudowny patent z obniżeniem nacisku na szyję dziecka pozostaje na papierze. W rzeczywistości kręgosłup jest rozciągany, z czym raczej sobie nie poradzi. I dalej, podczas czołowego zderzenia poprzedzonego hamowaniem każda zmiana toru jazdy, każde obrócenie się auta wokół własnej osi naraża szyję i głowę dziecka na duże przeciążenia, podobne do tych które działają podczas zderzenia bocznego. Obrócenie auta jest rzeczą powszechną podczas wypadku, natomiast kompletnie nie braną pod uwagę przy testach. Jak wygląda w takim przypadku dziecko? Na pewno nie tak jak, na filmie ponieważ głowa dziecka jest poza zagłówkiem. Trochę wyobraźni i zrozumiecie o co mi chodzi:




W porównaniu do foteli RWF gwałtowne naciśnięcie hamulca powoduje wciśnięcie dziecka w fotel, a nie poza niego. Pisałem wcześniej, że zaśnięcie dziecka na poduszce może mieć przykre skutki przy zderzeniu bocznym. A co przy uderzeniu w tył auta w takiej sytuacji? Normalnie dziecko powinno uderzyć tyłem głowy w zagłówek. Brak zagłówka, ani czegokolwiek na czym głowa mogła by się oprzeć znowu naraża na nienaturalny ruch głowy, różny w zależności od jej ułożenia. Każdy nieprzyjemny.

Żeby nie było: nie neguję testów ADAC. Dobrze, że one są. Ale wyniki są obiektywne tylko w przypadku foteli 0-13 i 15-36. Jeśli dotyczą kategorii 9-18 to mają sens przy rozpatrywaniu TYLKO typowych fotelików montowanych przodem do kierunku jazdy z uprzężą (pięciopunkowe pasy). Poduszkowce i RWF to inna bajka. 

niedziela, 3 lutego 2013

Dziennik pokładowy kapitana Proste.

Dzień 78.

Powiało lekko w żagle. Gdzieś na horyzoncie widać przebłyski sugerujące ominięcie mielizny. Co prawda widmo Czarnej Dupy cały czas wisi nad łajbą, ale pewne znaki na niebie i ziemi wskazują, że przy odpowiednim trzymaniu sterów jest szansa wypłynąć na szerokie wody. Razem z Pierwszym Oficerem zdecydowaliśmy się na bezpardonowe zaostrzenie kursu, co zapewne nie będzie na rękę obcym banderom i może doprowadzić do starcia bezpośredniego, ale raczej nie mamy nic do stracenia. Zresztą, obce bandery co raz przeprowadzają kontrolowany abordaż, póki co wywołując jedynie salwy śmiechu z naszej strony. Żeby nie było za prosto to wojujemy na wszelkich możliwych frontach. Również - a raczej przede wszystkim - z tymi co zaopatrują (bądź nie chcą tego robić) naszą krypę. Jak na razie jedna bitwa została wygrana (a jak!) za pomocą eleganckiego blitzkriegu wspieranego metodami wybitnie pirackimi, wynik drugiej i trzeciej (niestety, obie bardziej pozycyjne) sprawdzimy w poniedziałek, ale jeśli nie wygramy to innych zwycięzców nie będzie. Raczej mała apokalipsa i delikatny bałagan spowodowane wystrzałem armat większego kalibru. I tyle o sytuacji froncie. 
Z rzeczy bardziej bliskich marynarzom. No tutaj to muszę posiłkować się rumem bo na trzeźwo nie przejdzie.. Więcej rumu.. Honor Pierwszego Oficera został dzisiaj zhańbiony przez pewnego szczura lądowego. Sytuacja zapewne znana innym kapitanom, oficerom czy nawet majtkom pokładowym. Boli tak samo każdego. Klasyczna wizytacja na łajbie, wgląd w towary znajdujące się pod pokładem, gadka szmatka że transakcji by dobił, tylko pokaż pan jak ten tron w moim kajaku prezentować się będzie. Pierwszy bez oporu łapie tron pod pachę, statek opuszcza i idzie w kajaku montować. Zamontował, pokazał, wytłumaczył jak zrobić klar pełen, pół godziny w niesprzyjającej aurze przy tym stracił. Wszystko pięknie dopóki szczur lądowy z tabletem nie wyjechał, że transakcja owszem ale w cenie, w której po odjęciu kosztów w sakwie Kapitana na dwa piwa zostaje, bo taką cenę to on akurat na ceneo trafił, a jak nie to on serdecznie dziękuje za obsługę i do widzenia. Pierwszy kulturalnie kazał się dupkowi wypchać, wrócił wkurwiony jak sto pięćdziesiąt z tronem w ręku i stwierdzeniem, że ludzie to jednak świnie są. Nie pozostało mi nic innego jak tylko się z nim zgodzić i zaproponować dobre cygaro w postaci białego marlboro w miękkim pudełku. Co następuje? Układ niestety żenujący i poniżający obie strony ale konieczny w obliczu braku szacunku dla pracy drugiej osoby. Na dniach na mojej łajbie wprowadzona zostanie zasada, że każda chęć wyniesienia czegokolwiek poza jej obszar i skorzystania z pełnej wiedzy Pierwszego bądź mojej (czyli Kapitana) będzie wiązać się z wkładem wysokości pięćdziesięciu złotych dukatów, zwracanym przy dobiciu transakcji. Amen, rum się skończył a tłumaczyć dalej mi się nie chce. Ahoj z tym szczurem. 

piątek, 1 lutego 2013

Testy foteli RWF

Pisałem już wcześniej, że najpopularniejszy w naszym pięknym kraju ADAC kompletnie nie radzi sobie z tą materią. Oceny przekłamane, wyniki z Księżyca a informacje dla konsumenta na zasadzie, że gorzej jest lepiej. Skąd się biorą takie wyniki? Na przykład stąd:




Po jaką cholerę testują fotel, który wymaga obecności przedniego siedzenia w aucie lub oparcia go o deskę rozdzielczą nie robiąc tego? Jaki jest sens przeprowadzania testu w warunkach niemożliwych do uzyskania w życiu codziennym? Brawo Herr Helmut. Nie wiem czym Pan jeździ na co dzień, ale w Polsce auta, które Wam ukradliśmy na ogół mają fotel pasażera. A Pan daje mu multitechowi dwie gwiazdki, informując jednocześnie że maxi cosi priori jest fotelem bezpieczniejszym. Gdzie więc szukać obiektywnych informacji o fotelach RWF? Najlepiej u źródła, w kraju w którym po ulicy biega łoś a takie fotele to norma i obowiązek.




Zielone znaczy dobrze, Test Plus znaczy osiem gwiazdek dla danego fotelika. Bezpieczniej nie będzie. Przy okazji, zobaczcie kto zdobył czerwone wyróżnienie pod tytułem "omijać szerokim łukiem".